DOBRY film: Locke

Żeby oczywiście nie było, że nie chodzę na nowości, tylko piszę o starociach to urbi et orbi oświadczam, iż w ostatnim czasie byłem w kinie. Pozwolicie jednak, że „November Man” z Piercem Brosnanem i (oscarowy?) „Kill the Messanger” z Jeremy Rennerem, do którego coraz bardziej się przekonuję, zrecenzuję w bardziej dogodnym czasie, gdy wejdą do kin w Polsce. Tymczasem w ramach interludy między tym co obecnie na kinowych ekranach, pozwolę sobie na wakacyjne wspominki i napiszę dwa słowa o świetnym, acz ubogim w formę „Locke”, który światową premierę miał rok temu, lecz polscy kinomani mieli go okazję zobaczyć w kinach dopiero wiosną tego roku.

Czytaj dalej

DOBRA, choć ZŁA komedia sprzed lat: Project X

Project X

USA, 2012

reż. Nima Nourizadeh, scen. Matt Drake, Michael Bacall,

wyk. Oliver Cooper, Thomas Mann

„Jaki jest twój ulubiony film?” Strasznie upierdliwe pytanie, na które nie ma dobrej odpowiedzi. Bloger filmowy jest postawiony w szczególnie trudnej sytuacji. Podobno na bieżąco śledzi kinowe nowości, ma rozeznanie w klasyce i bez problemów powienien dać sobie radę z tym pytaniem, które prędzej czy później się pojawia, gdy urbi et orbi ogłasza się światu kim jest. Sposób na wybrnięcie z z tej niezręcznej sytuacji jest pozornie prosty: jaki film widziałeś najwięcej razy? Pozornie, bo w moim przypadku do niedawna było to „Goldeneye”. Pozornie, bo niektóre cuda widzimy raz w życiu, na dziwnych festiwalach, starych kasetach VHS i tak dalej. Nie uważam oczywiście, żeby durna komedia o nastolatakch, którzy robią wiksę tysiąclecia była najlepszym obrazem, jaki widziałem, jednak na pewno widziałem go najczęściej: chyba z pięć razy. (Tak, zazwyczaj idę w różnorodność, a nie ilość, ulubioną książkę, „Mistrza i Małgorzatę” przeczytałem zaledwie dwa razy!). Dobra, „durna”, mizogoniczna, ale naprawdę — świetnie się ją ogląda, reżyser decyduje się na niełatwą konwencję home video, a w kulminacyjnym momencie zadajemy sobie pytanie: „Co to do licha jest?” A że niedługo do kin wchodzi ciekawy filmyz Milesem Terrerem, który w „Project X” gra drugoplanową rolę, to recenzja będzie świetnym pretekstem do zapoznania was ze zwiastunem filmu, który na moje oko powinien wejść do dystrybucji w Polsce. 

 

Czytaj dalej

Dwa DOBRE filmy z miasta grzechu

Za: img1.wikia.nocookie.net

Za: img1.wikia.nocookie.net

Sin City: A Dame to Kill For

USA, 2014

reż. Robert Rodriguez, Frank Miller, scen. Frank Miller

wyk. Mickey Rourke, Eva Green, Bruce Willis, Jessica Alba, Lady Gaga, Joseph Gordon-Levitt,

Sin City Franka Millera uznawane jest przez fanów komiksu za dzieło absolutnie kultowe, wykorzystujące pełnię możliwości, jakie dają powieści graficzne. Opowiastki z miasta grzechu, skąpane w charakterystycznym oceanie czarnego tuszu to klasyka gatunku, świadomie naziwązująca do kina noir. Nie jest łatwo przenieść coś tak doskonałego na ekran kinowy, ale nie da się ukryć — twórcom udało się znaleźć bliżej niz dalej ideału. Wszystko to oczywiście pod warunkiem, że odpowiada wam estetyka filmowa Rodrigueza, który w „Sin City: Damulka warta grzechu”, w ślad za swoim kolegą i częstym współpracownikiem, kinowym erudytą Quentinem Tarantino obficie, choć — w przeciwieństiwe do reżysera „Pulp Ficiton” — bez większej głębi intelektualnej, czerpie z historii kina. Kółko się zamyka: film oparty na komiksie, opartym na filmie. Kwintesencja postmodernizmu. Otrzymujemy porządną dawkę kinowych emocji, wizualną jazdę bez trzymanki, ucztę dla ucha i oka. (W końcu Eva Green…)

Czytaj dalej

Record 83 countries to compete for Foreign Language Oscar

eleph4nte:

Jak kogoś ciekawi: pełna lista 83 krajów, niebędących USA, które liczą na Oscara za najlepszą produkcję, w której większość dialogów jest nie po angielsku, albo — nie będąc wyprodukowane w USA — są bez dialogów, jak nominowany do Oscara w 1983 r. włosko-francusko-algierski „Bal”.

Originally posted on Inside Movies:

[ew_image url="http://img2.timeinc.net/ew/i/2013/03/25/Oscar-statuettes_612x380.jpg" credit="Toby Canham/Getty Images" align="left"]The Academy of Motion Picture Arts and Sciences announced on Thursday the final submissions for the Foreign Language Film category for the 87th annual Academy Awards. A record 83 countries have entered a film for consideration, including Kosovo, Malta, Mauritania, and Panama for the first time. Notable selections include Xavier Dolan’s Canadian drama Mommy, a favorite at this year’s Cannes, Sweden’s Force Majeure, and the Russian retelling of the Book of Job, Leviathan, winner of the Best Screenplay award at Cannes.

Nominations will be announced on Thursday, Jan. 15, ahead of the live telecast on ABC Sunday, Feb. 22, from Hollywood. Last year’s award was won by the Italian film The Great Beauty.

Read the complete list of submissions below:

Afghanistan, „A Few Cubic Meters of Love,” Jamshid Mahmoudi, director;
Argentina, „Wild Tales,” Damián Szifrón, director;
Australia, „Charlie’s Country,” Rolf de Heer, director;
Austria, „The Dark…

View original 543 słowa więcej

DOBRA ciekawostka: jak się kręci sceny seksu?

Totalnie offtopowo: przez przypadek znalazłem w internetach filmik nagrany w trakcie kręcenia wchodzącej właśnie w Stanach do kin komedii „Stretch”. Nie wiadomo czy naszpikowana gwiazdami i znanymi twarzami produkcja (Patrick Wilson z recenzowanych przez nas „Jacka Stronga” i „Obecności”, Ed Helms z „Kac Vegas” oraz Jessica Alba i David Hasselhoff, których nie trzeba nikomu przedstawiać), przypominająca komediową wersję „Transportera” będzie DOBRA, ale polecam Wam rzucić okiem na ten krótki klip z filmowej kuchni. Urocze, prawda?

No i z blogerskiej powinności zwiastun samego filmu:

Dwa horrory (jeden DOBRY, drugi ZŁY) o nawiedzonej lalce: Obecność i Annabelle

Za: yallknowwhat.com

Za: yallknowwhat.com

Jak zwykle na imprezie zeszła rozmowa na filmy. Jedna z koleżanek odparała, że „Conjuring” („Obecność”) był jednym z najbardziej przerażających obrazów filmowych, jakie miała (nie)przyjemność w życiu oglądać. Na tyle traumatycznym, że wręcz histerycznie zareagowała, jak ktoś, kto miał pod ręką komputer z Internetem znalazł szybciutko film w sieci i zaczął odtwarzać początek. Z szacunku dla wrażliwości znajomej odpuściliśmy sobie projekcję hitowego horroru z 2013 r., ale co ma wisieć nie utonie. W kinach można było już oglądnąć „Annabelle”, dlatego nadarzyła się okazja by nadrobić zaległości, znaleźć DOBRY powód, żeby iść do kina, a w rezultacie napisać podwóją recenzję. Ciekawą, bo choć „Obecność” nie wywołała we mnie jakiś strasznych emocji, uniemożliwiających zaśnięcie w nocy, to uważam ten obraz — w przeciwieństwie do ZŁEGO sequelu — za kawał DOBREGO kina grozy. Mamy zatem recenzję DOBREGO i ZŁEGO, nowego i starego filmu na raz!

Czytaj dalej

DOBRY film z intrygującą potrawą, czyli „What if”

Co jakiś czas trafiamy na film, którgo polski tytuł jest tak durnie dobrany, że go bojkotujemy. Oto jeden z takich przypadków. U nas w kinach to się nazywa „Słowo na M”., prawdopodobnie dlatego, że w niektórych anglojęzycznych krajach reklamowano ten film jako „The F Word” (chodzi oczywiście o FRIENDSHIP). Niestety zamiast „Słowa na P” (jak PRZYJAŹŃ) mamy generyczny tytuł, który mógłby nosić jakikolwiek film. 

źródło: radiotimes.com

źródło: radiotimes.com | Grają DOBRY film!

What if/The F Word

Kanada, Irlandia 2013

reż. Michael Dowse

scen. Elan Mastai (na podst. sztuki T.J. Dawe’a i Michaela Rinaldiego)

wyk. Zoe Kazan, Daniel Radcliffe

Lato się chyba naprawdę skończyło. Jest wstrętnie, zimno, czasem siąpi. Brr. Trzeba owinąć się kocykiem i obejrzeć coś uroczego. Ten film jest i uroczy, i DOBRY. A na dodatek inspiruje kulinarnie (o tym później). Strzał w dziesiątkę.

Gdzieś już to widzieliśmy: Wallace (Radcliffe) i Chantry (Kazan) poznają się na imprezie, gdzie dobrze im się gada przy lodówce z fajnymi magnesami. On jest sfrustrowany, ona ma chłopaka. Zostają przyjaciółmi. Czy tylko to ich łączy? Co by było gdyby…?

Jak zobaczyłam zwiastun pomyślałam: „O nie! Kolejny przewidywalny film, w którym się udowadnia, że kobieta i facet niby nie mogą się  przyjaźnić, a tym razem jeszcze  trzeba oglądać tą parszywą mordę Radcliffe’a. Ale było z niego ładne dziecko, a teraz co?”. Tak pomyślałam, nic na to nie poradzę. Na szczęście film mnie pozytywnie zaskoczył, a nawet szczegóły zakończenia mnie trochę zdziwiły (pozytywnie). Oczywiście, nie trudno domyśleć się, jak to się skończy (kto z kim itd.), ale „What if” pokazuje, że kobieta i mężczyzna MOGĄ się przyjaźnić, nawet jeśli potem ta przyjaźń może się przerodzić w coś bardziej romantycznego. A nawet Radcliffe nie dość, że mnie tym razem nie denerwował, to był całkiem w porządku, zwłaszcza, że jest bardzo dobrze zgrany z Zoe Kazan, która jest tu świetna.

Czytaj dalej