DOBRY japoński żeński rock: Tricot

Z kompletnie zupełnie innej beczki, ale przepraszam — jestem tak zachwycony, że nie mogę nie podzielić się tym, co odkryłem, ze światem. To znaczy nie do końca ja odkryłem, ale podzielono się ze mną wiedzą tajemną, że na obrzeżach miasta zagra dobry japoński zespół rockowy. Japońskie, świetne recenzje w „Rolling Stonie” i te wpadające w ucho melodie. Kalkulacja ekonomiczna zeszła na drugi plan, a cała playlista piosenek, których tytułów nie potrafiłem nawet przeczytać, wylądowała na moim odtwarzaczu dzień przed przyjazdem dziewcząt z Kraju Kwitnącej Wiśni do Kraju Gdzie Powstała Firma, Która Proponuje Kobietom Skromny Ubiór na Poród, Bo Przecież Nie Trzeba w Szpitalu Bezwstydnie Nóg Pokazywać.

Czytaj dalej

ZŁE filmy w chmurach: Szef [kuchni], Drugi Hotel Marigold i inne filmy, które znudziły mnie w podróży.

7756491560_3e383757f6_bWróciłam z wakacji od komputera, podczas których rozkoszowałam się rześkim powietrzem pod sekwojami i  (jak już złośliwie doniósł pełen zazdrości duszący się w kualalumpurskim i chińskim smogu Współautor) pod gigantycznymi krzakami ostrężyn. Miesiąc bez toshibowego ekranu był super! Raz tylko nabazgrałam jednego prywatnego i jednego „profesjonalnego” maila na pożyczonym na godzinkę laptopie, tak to raz na parę dni patrzyłam na maila na komórce i odpowiadałam zdawkowo. Poza tym nic, mimo usilnych błagań Współautora. Rozkoszowałam się drzewami i Pacyfikiem. Dobrze mi to zrobiło.

Nalatałam się też przy tym aż zanadto, dzięki czemu mogłam rozkoszować się wyborem filmów w samolotach różnych sieci wchodzących w skład Star Alliance w komfortowym fotelu najniższej klasy ekonomicznej (z ekranami mniejszymi od „lepszej” klasy ekonomicznej „plus”). W tych lotach, gdzie się dało, mogłam porównać, że Lufthansa ma większe ekrany i lepszy (moim zdaniem) wybór kinowych nowości oraz dużo Wesa Andersona, natomiast w United Airlines ekrany są mniejsze, ale jest lepszy wybór kinowej klasyki, a podczas długich lotów międzynarodowych serwują lody (podczas „krótkich” lotów, takich jak prawie sześć godzin z San Francisco do Waszyngtonu dostaje się tylko picie). W obu jednak można obejrzeć dużo DOBRYCH filmów, na przykład Grand Budapest Hotel, What Maisie Knew, Still Alice, Whiplash, Interstellar czy Birdman oraz trochę złych (Kingsman: Tajne Służby, Jupiter Ascending, Dzika droga czy Pitch Perfect 1 (który pewnie by się podobał Współautorowi, ale mi nie. Zwłaszcza początek jest bardzo ZŁY do samolotu). Udało mi się  obejrzeć wyczekiwanego wciąż w Polsce Pana Turnera (o nim wkrótce). Dziś jednak piszę o ZŁYch filmach, których nawet nie byłam w stanie skończyć. Oczywiście trzeba wziąć pod uwagę, że będąc zamknięta przez wiele godzin  w latających puszkach i po bieganiu przez hale lotnisk rybia irytacja wzrasta, a maleje rybia tolerancja na teksty kultury, jednak w wypadku niektórych to rzeczywiście filmy ZŁE.

Czytaj dalej

DOBRY film: Dark Places

Za: lovelace-media.imgix.net

Za: lovelace-media.imgix.net

Na planie tego francuskiego thrillera spotykają się, po raz kolejny po „Mad Max: Na drodze gniewu” Charlize Theron i Nicholas Hoult. Tym razem nie gonią za króliczkiem po bezdrożach postapokaliptycznej petroanarchii, ale wspólnie zabierają się za rozwiązywanie zagadki tajemniczego morderstwa sprzed lat. Choć nie jest to wyjątkowo porywający spektakl, a finał nie należy do najmocniejszych, jest to kino przyzwoite, z interesującą fabułą, ciekawymi bohaterami i mocnym ładunkiem emocjonalnym. Czytelnicy mający za sobą lekturę „Mrocznego zakątku” Gillian Flynn mogą poczuć się trochę zawiedzeni, ale dla reszty jest to dobra opcja na piątkowy wieczór.

Czytaj dalej

DOBRE filmy w Chinach, cz. II: Dzikie historie w Hong Kongu

W Hong Kongu można bardzo łatwo znaleźć tanie miejsce noclegowe i to w samym centrum miasta. Blisko głównej stacji metra, rzut kamieniem od przystani, skąd odchodzą promy na wyspę Hong Kong czy do Makau. I na tym zalety hostelu się kończą. Miejsce jest podłą meliną, z klaustrofobicznymi pokojami, paskudnym standardem sanitarnym. Do tego wyjątkowo wredny właściciel, z którym się trzeba niemal o wszystko wykłócać, i rzesze panów z Bliskiego Wschodu i Azji Południowej, oferujących przy wejściu „cheap hash, bro!”. Złość w człowieku narastała taka, że myśli same kreowały scenariusze wrednej zemsty. Na szczęście udało mi się zobaczyć „Dzikie Historie”, argentyńskiego konkurenta „Idy” do Oscara w tym roku i złość od razu odpuściła. Raz — że film uczy, iż agresja nie popłaca, dwa — film jest tak DOBRY, że od razu opuszczają nas złe feromony, no i trzy — miasto, które ma TAKIE kino, nie może być złe.

Czytaj dalej

DOBRE filmy w Chinach, cz. I: Hawajskie dżender w Szanghaju

Za: leiculture.com

Za: leiculture.com

Najpierw Współautorka opuściła Europę (i komputer), by otrzeźwić płuca i umysł w rześkim powietrzu Ameryki Północnej, gdzie roślinność lasu deszczowego strefy umiarkowanej jest tak obfita, że człowiek stojąc obok wznoszących się na dwa metry krzaków ostrężyn czuje się jak — zacytujmy Współautorkę — „hobbit, tyci krasnoludek”. Zaraz potem ja sam rozstałem się ze swim komputerem, by udać się tam, gdzie — fakt — też jest zjawiskowa przyroda, ale przede wszystkim cholernie zadymiona smogiem dumna cywilizacja, wschodząca potęga światowa twardo opierająca się facebookom i googlom, czyli Chiny. I tak oto na parę dni wyłączyliśmy się z obiegu internetowego. Pora nadrobić zaległości i szybciutko, w pierwszej części filmowej relacji z Chin, napisać o DOBRYM szanghajskim festiwalu i pewnym filmie nurtu LGBT z Hawajów.

Czytaj dalej

DOBRY: Pitch Perfect 2

Za: assets-s3.usmagazine.com

Za: assets-s3.usmagazine.com

Do ostatniej chwili walczyłem, żeby zmienić film. „Ej, wiem, że już wybraliście, ale może wybralibyśmy się na „Agentkę” (tyt. org. „Szpieg”, czemu nie można było PRZETŁUMACZYĆ PO BOŻEMU?)? Wiecie, Melissa McCarthy, Jude Law, Statham, szpiedzy, żarty, może w końcu dobra komedia o szpiegach…?” Nie. Film wybrany, bilety kupione, towarzysze sensu chcą musical, amen. Jedynki nie widziałem, zwiastun w stylu silnie sfeminizowanej fabularnej odpowiedzi na serial „Glee” nie zachęcał, więc postawiłem na tym piątkowym wieczorze krzyżyk… A tymczasem…

Czytaj dalej

Dobry festiwal (FAFF) ze złym filmem otwarcia („Piękna i Bestia”)

Za: 41.media.tumblr.com

Za: 41.media.tumblr.com

Dystyngowana Chinka (choć Malezyjka!), ze sceny pod ekranem kinowym, komplementowała: „Serdecznie dziękujemy ambasadzie Francji, za zorganizowanie festiwalu, który przybliża nam inną kulturę, poprzez liczne wydarzenia i filmy, jakie będziemy mieli okazję zobaczyć w trakcie rozpoczynającego się Festiwalu Sztuki i Kina Francuskiego (French Arts and Film Festival, FAFF)”. Pani była szefową największej sieci multipleksów w Malezji, GSC, i cóż: nie dziwota, że to na barkach ambasad (w tym przypadku Francji) leży przybliżanie ludziom kultury kinowej innych krajów. Szkoda, że Francuzi zaczęli od „Pięknej i Bestii”, czyli „Czarownicę” w języku Moliera.

Czytaj dalej

Wkład w przekład 3

Galeria

This gallery contains 8 photos.

Originally posted on czesak:
Każdy chce mieć wkład w dziedzinę, którą się zajmuje. Studenci i ich nauczyciele z anglistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego i z osobnej katedry zajmującej się badaniami nad przekładem i komunikacją międzykulturową mają wkład w przekład. Językowo i rymowo,…

DOBRY zwiastun: No Escape

— Film dla Ciebie! — napisała Współautorka, podsyłając link na YT.

Choć ostatnio na blogu od czasu do czasu piszemy o kinematografii Orientu — krajów Azji, a przede wszystkim Południowowschodniej — to mamy też na kartach swojego archiwum filmy orientalistyczne. Oglądając zwiastun, który poniżej, od razu przypomniała mi się orgia przemocy w sosie słodko-kwaśnym, czyli „Tylko Bóg Wybacza”, z bardzo poobijanym Ryanem Goslingiem. O ile w amerykańsko-francusko-szwedzko-tajskiej produkcji było mrocznie, niedopowiedzianie i symbolicznie, to „No Escape” o ile jest również skierowane dla dorosłych widzów, to odpuszczając z artystycznymi ambicjami jedzie bardziej po bandzie.

Nie wydaje sie, żeby film był najlepszą promocją wakacji w położonym na północy Tajlandii Chiang-Mai, jednak wydaje się być dobrze zmontowanym kinem akcji. Owen Wilson z rodziną i Pierce Brosnan jako lokalny wyjadacz, próbujący uciec od szału ulicy? Zobaczymy.

Sugerowane tłumaczenia tytułu: „W okowach bambusa”, „Niefortunne wakacje”, „Przygoda w Chiang-Mai”.

DOBRY film przedwojenny: Piętro wyżej (1937!)

Eugeniusz_Bodo_Mae_West

Za: wikipedia.pl | Pan Pączek jako Mae West, Pan Pączek jako rycerz jej serca.

Od jakiegoś czasu ciagle trafiam w TV na różne stare i bardzo stare filmy, zwłaszcza przedwojenne. Co tu dużo mówić: niektórych nie da się wytrzymać więcej niż kilkanaście minut (i to przy wysokiej tolerancji). Jednak czasem trafia się na prześmieszne perełki, które śmieszą nie tylko dlatego, że są komicznie staroświeckie, ale po prostu dialogi czy sytuacje są bardzo zabawne. Takie też jest   „Piętro wyżej” (jak przypomina czytelnik Borys, do znalezienia na YouTubie) z szarmanckim śpiewającym Eugeniuszem Bodo i uroczą Heleną Grossówną, która siedem lat później, mając stopień porucznika dowodziła oddziałem kobiecym w ramach batalionu „Sokół”! Swoją drogą, biografie wszystkich twórców są niezwykle ciekawe, acz w większości bardzo smutne; Grossówna jako jedna z nielicznych przeżyła wojnę.

Czytaj dalej