ZŁA indonezyjska komedia hiphopowa: King of the Rock City

Za: production-house-jakarta.com

Za: production-house-jakarta.com

Weekend był DOBRY. Do Niegasnącego Nigdy Najwspanialszego Miasta Azji Południowowschodniej wpadła koleżanka z dawnych, szalonych i zalanych mocnym alkoholem studenckich lat. Bratnia dusza z gatunku „Ta, Z Którą Za Dużo Nas Kiedyś Łączyło”, jak ja uwolniła się z iście telenowelowej sieci zbyt gęstych relacji społecznych miasta rodzinnego, szponów zanieczyszczonego powietrza i złudnych nadziei na pracę poza korporacją, by uciec na krańce Azji. Połączenie między Chinami a Malajami było znośnie tanie, więc trzeba było mi przygotować intensywny plan kulturalny, by pokazać kto lepiej wybrał, dokąd uciekać. Drinki na 57. piętrze sky baru, elektro-jazz wiksa w wykonaniu polskich jazzmanów i amerykańskich hiphopowców czy kreska-impreska na tribal-trans party w czeluściach pewnego lokalu były świetne. Ale sami powiedzcie: indonezyjska komedia hiphopowa? Można było to odpuścić?!

Czytaj dalej

Oj, jaki DOBRY film! Rushmore.

źródło: frenchtoastsunday

źródło: frenchtoastsunday

Do pisania tego wpisu zbieram się od dwóch lat. Może dlatego, że jest to jeden z moich ulubionych filmów i za każdym razem, kiedy zabieram się do recenzji mam wymówkę do kolejnego seansu… A może dlatego, że mam do niego stosunek bardzo sentymentalny — częściowo dlatego, że dzieje się w mieście w którym spędziłam część dzieciństwa i to wtedy, kiedy tam mieszkałam, a poza tym ryby i akwarium grają w nim ważną rolę — im co bliższe, tym trudniej o tym pisać tak publicznie? Nie wiem.

Jest to drugi pełnometrażowy film Wesa Andersona, jego pierwsza współpraca z Billem Murrayam i debiut filmowy Jasona Schwartzmana. Ponadto świetna ścieżka dźwiękowa.

Soundtrack do czytania: 

Czytaj dalej

Dobry film: Chappie

Za: movieexpress.org

Za: movieexpress.org

Nordkamp ma na koncie filmy, które pod pretekstem opowieści si-fi przemycają poważne tematy. Świetny– rzekomo, bom nie widział — „Dystrykt 9″ traktował o inwazji obcych, a tak naprawdę o rasizmie. Słabe jak barszcz — zobaczone-niezrecenzowane — „Elizjum” opowiadało z kolei o skrajnych nierównościach ekonomicznych, które doprowadziły burżuazję do wyprowadzki na krążący po orbicie raj. Z poziomem bywało różnie, ale dobrych i ciekawych pomysłów reżyserowi nie można odmówić. „Chappie” również wpisuje się w tę konwencję. Błaha historyjka, będąca pretekstem do większej opowieści. Tym razem jest z grubej rury, o sztucznej inteligencji i odpowiedzialności za czyjeś życie. Film na swój sposób intrygujący, momentami świeży, popadający w cyberpunkową fantazję toczoną na przedmieściach paskudnego Johannesburga, któremu bliżej do dystopijnych megapolis z japońskich anime, niż jednej ze stolic kraju, w którym kiedyś znajdował się co czwarty telewizor na Czarnym Lądzie. Niemniej ma momenty, w którym trochę irytuje i zdaje się z deka niespójny. Ostatecznie jednak, zadowolony byłem że sobotę przyszło mi spędzić oglądając losy robota-niemowlaka.

Czytaj dalej

Dobry (choć krótki) film: The Kármán Line

 TKL_Birds-copy1-800x300

Odkryłam niedawno fajny portal, na razie w wersji beta, na którym można znaleźć wiele  filmów (w tym dwa opisywane przeze mnie filmy Cumberbatcha,źr. fortune_films.com „Trzecią gwiazdę” i „Little Favour”) i dużo dodatków w postaci storyboardów, wywiadów, dodatkowych scen, aż po wgląd do scenariusza. Dostęp do filmów i ciekawszych dodatków można wykupić (od ok. 3 dolarów, więc taniej niż DVD). Strona nazywa się We Are Colony i niestety nie płaci nam za reklamę. 

Ale przejdźmy do pierwszego filmu, który obejrzałam dzięki „Kolonii”, po który sięgnęłam głównie ze względu na Olivię Colman, za którą już tęsknię, mimo, że „Broadchurch” dopiero niedawno się skończyło. Kiedy zobaczyłam trailer i zaczęłam domyślać się o co w tej krótkometrażówce chodzi, wiedziałam, że muszę to zobaczyć.

Czytaj dalej

ZŁY film: Focus

Za: freshfiction.tv

Za: freshfiction.tv

Will Smith miał gwarantować lekką i niezobowiązującą zabawę, trochę intrygi i dużo akcji. Piękna buzia (i nie tylko) Margot Robbie miała zaś przydać wszystkiemu glamuru i wrażeń estetycznych. Niestety, kino szpiegowskie/akcji w połowie stało się ckliwą i średnio zrozumiałą historią romantyczną, wątki sensacyjne i jakakolwiek fabuła zeszły zaś na drugi plan. Wygląda to wszystko tak, jakby za „Ocean’s Eleven” zabrali się twórcy „Igrzysk Śmierci”. Chyba nie o to chodziło…

Czytaj dalej

DOBRY film: Lewiatan

pmcvZa:pmcvariety.files.wordpress.com

pmcvZa:pmcvariety.files.wordpress.com

Masha Gessen z The New York Review of Books swój artykuł zaczyna w ten sposób: „Gdzieś około 1993 r., po paru wycieczkach do Rosji, zauważyłam dziwną i niepokojącą rzecz: ludzie umierą”. Nie, nie chodziło o nagłe i dramatyczne doświadczenie śmierci oraz przychodzącą wcześniej czy później świadomość, że nasze życie się skończy. Masha odnotowała, że co pytała o kolejnego znajomego Rosjanina, to okazywało się, że tam śmiertelny wypadek helikoptera, tu utonięcie. I to nie starsi ludzie, ale trzydziestoparęlatkowie. „Tam przecież nie ma wojny” — próbowała tłumaczyć sobie dziennikarka. Dopiero starszy kolega po fachu uświadomił ją: „Ale właśnie jest. Tak wygląda wojna domowa”. Faktycznie, z demografią Rosji nie jest najlepiej (w ciągu ostatnich 20 lat ludność Rosji zmiejszyła się o 5 mln!), na co składa sie szereg czynników. O nich wszystkich, po kolei, traktuje — jak się wydawało — największy rywal „Idy” w walce o Nagrodę Akademii za najlepszy film nieanglojęzyczny.

Czytaj dalej

Dobry film: Snajper

W grudniu 2006 r. przeprowadzono wśród Kalifornijczyków w wieku 16-22 sondaż, w którym zadano im proste i niewinne pytanie: „Jak myślisz, co będziesz robić za 10 lat od chwili obecnej”. Odpowiedzi były dosyć standardowe i mało zaskakujące: większość będzie pracować, 12 proc. będzie studiować, tyle samo mieć rodziny. Kwestionariusz miał charakter otwarty, można było wpisać cokolwiek. Tym bardziej zastanawia, że jeden procent wpisało, że chce być… snajperem. Nie, nie że chce być w wojsku, pojechać do Iraku czy coś. Po prostu — co setny młody Kalifornijczyk w 2016 r. chciałby być snajperem. Przy założeniu, że populacja w tej kohorcie wiekowej liczy ok. 2,8 mln ludzi, daje nam to siłę, która w trymiga odbiła by Krym i Dabalcewo. Ostatni film Clinta Eastwooda, który zgarnął sześć nominacji (w tym Najlepsza Rola Męska dla Bradleya Coopera) chyba dobrze tłumaczy fenomen tego zawodu wśród młodych Amerykanów z Zachodniego Wybrzeża. Choć powstał o co najmniej parę lat za późno.

Czytaj dalej