ZŁY malezyjski film zrobiony przez Japończyków: NOTA

Za: i.ytimg.com

Za: i.ytimg.com

W trakcie festiwalu AIFFA na Kuchingu poznałem małżeństwo Tanaka, Japończyków, stających za „Notą” (właściwie należałoby powiedzieć „Notatką”, bo o to się cała rzecz w filmie rozgrywa, niemniej w poście trzymam się oryginalnego tytułu). Na prelekcję Yasu trochę się spóźniłem, ale zdążyłem zarejestrować, że opowiadał on o scenariuszach, właśnie w kontekście nadchodzącej premiery „Noty”. W kraju, którego toczą te same filmowe zgryzoty, jakie znamy z rodzimego podwórka — sztuka kontra biznes, naśladownictwo za Hollywoodem przy braku środków i umiejętności, do tego (już lokalna specyfika) czyli wredna cenzura — wydawało się, że przyłożenie szczególnej uwagi do historii da przynajmniej dobre widowisko. Tymczasem mam wrażenie, że pierwszy lepszy reżyser dałby w zęby każdemu, kto przyszedłby do niego i w paru słowach zreferował pomysł na scenariusz, jaki zrealizowano w „Nocie”.

Czytaj dalej

Dobry, choć bliski teatrowi telewizji film: Dyplomacja

Za: i.ytimg.com

Za: i.ytimg.com

Film jest srogim zaskoczeniem dla tych, którzy spodziewają się krwi, jatki i wojennej zawieruchy. W końcu podstawą jest dramat rozpisany właściwie jako dialog dwóch bohaterów, a jak mówi sam jeden z bohaterów „Jestem dyplomatą, a nie żołnierzem”. Fakt, są sceny walki, ale wojna jest raczej w tle, gdzieś na zewnątrz pokoju, w jakim toczy się akcja. Choć adaptacja sztuki Cyrila Gely koncentruje się właśnie na bardzo długiej rozmowie, jaką miał odbyć ówczesny poseł szwedzki (dzisiaj powiedzielibyśmy ambasador) z generał-gubernatorem Paryża w sierpniu 1944 r., gdy do stolicy Francji zbliżali się już alianci, wszyscy i tak znamy finał, a miejscami mamy poczucie, że oglądamy teatr telewizji, to jest to dobre kino, z cholernie interesującą historią w tle.

Czytaj dalej

Piosenka na sobotnią noc z filmu „Agentka”

Współautor sprawdza, kto ma rację jeśli chodzi o ocenę filmu „Agentka” — Współautorce się podobało, członkowi rodziny nie za bardzo. Przy okazji wyłapał w Internetach, że dziwna piosenka (akordeon disco, niemiecki i kosmici), jaka jest grana w paryskiej scenie filmu, gdzie Susan ratuje z opresji Ricka, była do usłyszenia… na Eurowizji w 2007 r. Od opisu artysty na wikipedi (ukraiński piosenkarz wykonujący muzykę pop, dance i folk, występujący jako drag queen pod żeńskim pseudonimem Wierka Serdiuczka), ciekawszy jest chyba filmik, jaki nam YT sugeruje później czyli „Eurovision Winners 1956-2014″.

DOBRY film: Nieznajomi z pociągu

Strangers on a Train1

Współautor boi się zabójczej klątwy przenoszonej drogą płciową, ja boję się wesołych miasteczek. Jest coś upiornego w tej muzyce, tłumach upaćkanych watą cukrową, bachory z balonikami, nie mówiąc już o karuzeli i dochodzącego z niej diabelskiego rechotu i mrożącego krew w żyłach pisku.Ten lęk pozwolił mi jeszcze bardziej docenić i tak mroczny już film.

Czytaj dalej

DOBRY niezależny horror: Coś za mną chodzi

Babcia?? Za: 4.bp.blogspot.com

Babcia?? Za: 4.bp.blogspot.com

Jak usłyszałem w dużym skrócie o co chodzi, to nie wiedziałem, czy się śmiać czy płakać: na młodych ludziach ciąży klątwa, której pozbyć się można uprawiając seks z inną osobą. Idealny przepis na pikantną produkcję o erotycznym dominie, z domieszką kina grozy i aż się proszący o mniej lub bardziej moralizatorski przekaz, okazał się być zaskakująco świetnym przykładem niezależnego kina grozy. Sprawnie unikającego popadania w śmieszność i banału konwencji, choć nie stroniące od klasycznych rozwiązań tego typu kina. I co najważniejsze — napędzającego porządnego stracha. Aż dziw bierze, że reżyser do tej pory ma na koncie jedną fabułę — „Legendarne Amerykańskie pidżama party”.

Czytaj dalej

Jeśli nie DOBRY, to na pewno gwarantujący zabawę zwiastun: SPECTRE

Zacytujmy Współautorkę: „Voldemort, Moriarty, Keats i Bond? Nawet, jeśli to będzie ZŁE to będziemy się DOBRZE bawić.” Cóż — miejmy nadzieję, że się nie myli. A przekonamy się już na przełomie października i listopada tego roku!

W głowie się nie mieści, jak to jest DOBRE: W głowie się nie mieści

Za: cdn0.vox-cdn.com

Za: cdn0.vox-cdn.com

Pomysł tyleż genialny, co diabelnie ryzykowny: zrobić animację, o procesach zachodzących w mózgu dwunastolatki. Były już kreskówki o tym co tak ogólnie dzieje się w naszych ciałach („Było sobie życie”), a i Terry Pratchett w serii ze Świata Dysku pokazał, że personifikacja uczuć daje fantastyczne rezultaty (dobra, fani serii pamiętają, że najlepsze kwestie PISANE KAPITALIKAMI NALEŻAŁY DO ŚMIERCI). Tylko jak to wszystko przenieść na ekran, tak by ubaw mieli starzy i młodzi (najważniejsza cecha dobrego filmu animowanego)? Pixar udowadnia, nie tylko, że jest to możliwe, ale że po „Potwornym Uniwersytecie” wraca do świetnej formy, dając nam najlepszą animację od czasu… „Odlotu”? „Wall-E”? (Do dyskusji zapraszamy w komentarzach:P)

Czytaj dalej

DOBRY film: Ant-Man

images-cdn.moviepilot.com

Niezbyt zachęcało mnie kolejne widowisko Marvela i to z Paulem Ruddem w roli głównej. Poza tym czasu było mało, informację, że idziemy do kina dostałem w trakcie późnego lunchu, a trzeba było jeszcze obrócić do domu. Dotrzeć do kina też było ciężko, bowiem miasto świętuje koniec Ramadanu i wszyscy udają się na wycieczki do gigantycznych galerii handlowych, przez które trzeba się przedrzec, by dobić się do kasy. A i to nie było łatwe, bo liczna irańska rodzina, dopiero stanąwszy przed kasjerem zaczęła ustalać, na jaki film chce się wybrać (dzięki Bogu nie znali polskiego, jak pozwoliłem sobie powiedzieć pod nosem co sądzę o takiej kolejkowej obstrukcji!). Szczęściem w końcu udało mi się zakupić bilet, a nawet odnaleźć znajomych i mogłem w spokoju oddać się — co trochę mnie zaskoczyło — naprawdę dobrej rozrywce, jaką jest „Ant-Man”.

Czytaj dalej

DOBRY, choć poniżej oczekiwań: JURASSIC WORLD

Za: i.ytimg.com

Za: i.ytimg.com

Dinozaury wracają. Po trzech odsłonach, z których „Park Jurajski” z 1993 r. był absolutnym majstersztykiem, „Zaginiony Świat…” dzielnie dotrzymywał mu kroku, a trzecia część wydawała się już trochę odcinaniem kuponów od minionej chwały, dostajemy czwartą odsłonę przygód na tropikalnej wyspie, gdzie zamiast delfinów oglądamy plezjozaury, a dzieci nie ujeżdżają kucyków, ale triceratopsiki. Nie ma tutaj nic nowego, odkrywczego, ani zachwycającego. Bohaterowie są mdli jak mydło, fabuła naćkana absurdami, a twórcom chyba umknęło to, co się w kinie akcji stało się przez ostatnie lata. Całość ogląda się jednak na tyle znośnie, że ciężko mówić o ZŁYM filmie.

Czytaj dalej

Niezły, a tym bardziej nie gó….ny film: Polskie Gówno

Za: dkferoica.mokskierniewice.pl

Za: dkferoica.mokskierniewice.pl

Film będący na estetycznych antypodach produkcji, jaką ostatnio recenzowała wniebowzięta (w przenośni i dosłownie) Współautorka. Już od samego tytułu włosy jeżą się na głowie, wskazując, że producenci nawet nie będą próbować serwować nam czegoś dobrego, a komizm będzie zasadzał się na przaśnych dowcipach i dowcipasach znad Wisły. Za wszystkim stał jednak Tymon Tymański, legenda polskiej alternatywy; facet, który miło grał i śpiewał, a i dał się poznać od aktorskiej strony (umęczony grajek na weselu w „Weselu” Smarzowskiego). Bez większych oczekiwań dałem szansę tej wyjątkowo niskobudżetowej i polskiej produkcji. I choć ostatecznie jest to DOBRY film na granicy reklamacji, miejscami trochę niedomaga, i zakończenie pozostawia wiele do życzenia, to zabawę miałem przednią, a i chyba udało się przekazać to, o co chodziło.

Czytaj dalej