Dobry film: Kapitan Phillips

Źródło: thenypost.com

Źródło: thenypost.com

Captain Phillips

USA, 2013

reż. Paul Greengrass, scen. Billy Ray

wyk. Tom Hanks, Barkhad Abdi

Spodziewałem się przegadanego dramatu, z deliberacjami na temat moralności piratów, rozterek dzielnego kapitana i dwuznacznego zakończenia. Nie psułem sobie zabawy i nie czytałem wcześniej nic o filmie ani o losie pierwowzoru kapitana Philippsa. Bardzo dobrze zrobiłem. Zamiast drętwego dramatu, którego się bałem, dostałem wartkie i niegłupie kino akcji, z zakończeniem może nie tak dopieszczonym jak to we „Wrogu Numer Jeden”, ale nie mniej dramatycznym, a na pewno lepiej wpasowanym w całą kompozycję. Nie pamiętam też, który film ostatnio tak bardzo mnie wciągnął od samego początku, że nawet nie wiem jak te dwie godziny zleciały. Greengrass, który ma na koncie w sumie tak DOBRE produkcje jak „Ultimatum Bourne’a”, nie pierniczy się w zbędne wstępy i natychmiast wrzuca widza w wir dramatycznych wydarzeń. Od razu wsadza nas w wagonik kolejki górskiej, który rusza z miejsca w oszałamiającym tempie nie pozwalając nawet zapiąć pasów bezpieczeństwa, by zatrzymać się na chwilę w połowie filmu tylko po to, żeby dać złudzenie, że wszystko jest już załatwione. A to dopiero półmetek szalonej i nerwowej wycieczki, w końcu czeka nas jeszcze ciąg dalszy w ciasnej szalupie na środku oceanu w towarzystwie amerykańskiej marynarki wojennej…

Czytaj dalej

Reklamy