Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć: rzeczywiście „przynajmniej niezły” film

fb-1200x675

Gdy na początku tego roku przewidywałam „dobroć” czekających nas w nim nowości, obstawiłam niepewnie, że będzie „DOBRY?”. Z jednej strony miałam wątpliwości, czy kolejne odcinanie kuponów od Harry’ego Pottera może być dobre, z drugiej sam pomysł i obecność Edka Czerwonej-Grzywy napełniło mnie nadzieją, że nawet jeśli nie będzie to bardzo DOBRE, to „może przynajmniej [będzie to] nieZŁE”. I tu rzeczywiście się nie pomyliłam: mam dużo zastrzeżeń, ale na samym seansie bawiłam się dobrze (tym lepiej, że po średnich recenzjach nastawiałam się na coś gorszego).

Wybrałam się na to z bratem, którego po drodze zadręczałam nostalgicznymi wynurzeniami, że właśnie w tym kinie (tj. w kinie Kijów) byłam  z mamą na pierwszym „Harrym Potterze”, kiedy on (mój brat, nie Harry Potter) dopiero uczył się korzystać z nocnika. Równocześnie po raz kolejny załamałam się, że jest ode mnie już wyższy, nawet jak mam obcasy. W ogóle kino Kijów kojarzy się nam obojgu z wyjściami szkolnymi — zanim w Krakowie multipleksy wległy do centrum, to właśnie tam chodziło się ze szkołą. Tam byłam z klasą na „Powrocie Króla”, na wszystkich „Papieżach, którzy zostali Karolami”, na „Starej Baśni” (oj, to było ZŁE), na (jak to mówiła moja wychowawczyni z gimnazjum) „Dwunastce oceana”. Z miłymi wspomnieniami dawnych seansów, zasiedliśmy w prawie pustej, wielkiej sali i próbowaliśmy nałożyć okulary 3D na nasze optyczne…

(bez spoilerów, na końcu bezspoilerowe pytania dla tych, co widzieli)

mv5bmzzhotq5ntitndm0yi00odu0ltgxzwitntmwyzg2mzu2ndu3xkeyxkfqcgdeqxvynjuwnzk3ndc-_v1_

Fantastic Beasts and Where to Find Them

Wielka Brytania, USA 2016

reż. David Yates, scen. J.K. Rowling

wyk. Eddie Redmayne, Katherine Waterston, Alison Sudol, Dan Fogler, Colin Farell.

W skrócie: Lata dwudzieste dwudziestego wieku. Znany czytelnikom HP magizoolog, Newt Skamander (Edek Czerwona Grzywa), przybywa do Nowego Jorku z walizką pełną magicznych zwierząt. Część ucieka. W wyniku zamieszania, Newt szuka ich z pomocą mugola (czy nie-maga) Kowalskiego (Fogler),który tak naprawdę chce sprzedawać pączki według receptury babci, oraz dwóch sióstr-czarownic: zdegradowanej aurorki Tiny (Katherine Waterston, córka mojego ulubionego prokuratora w Law and Order) oraz Queenie, która z początku sprawia wrażenie słodkiej idiotki, a tak naprawdę jest bardzo urocza i empatyczna, a na dodatek umie czytać w myślach (Sudol). Trzeba dodać, że  w obawie przed nie-magami i zwolennikami Grundewalda (=magicznego Hitlera) amerykańscy czarodzieje wprowadzili państwo policyjne, prohibicję na zwierzęta magiczne, oraz w ogóle duże obostrzenia czarowania. Nasi bohaterowie przy okazji wplątują się w znacznie grubszą aferę… Niby przesłanie, aby nie zabijać istot (i zwierząt, i ludzi), jeśli się ich boi i ich nie rozumie, ale jednak…

cvyzd1lxyaanfbe

Ale może zacznę od tego, co mi się najbardziej podobało: rzeczywiście, same zwierzaki są doprawdy fantastyczne! Moim ulubieńcem jest Niffler, czyli dziobako-kret z iście sroczymi upodobaniami. Jest jeszcze uroczy patyczak i wiele innych. Ładnie pokazana jest miłość i fascynacja Newta Skamandra „wszystkimi stworzeniami małymi i dużymi”, i jak pokazuje ten fascynujący świat fantastycznych zwierząt towarzyszom. No właśnie. Ale tu pojawia się pierwsze zastrzeżenie: tych zwierząt jest zdecydowanie za mało.

636106616985605755-fb-trl3-89386

Prawda, że słodki?

Zamiast filmu o pogoni za magicznymi zwierzętami po Nowym Jorku dostajemy film, w którym mamy bardzo dużo różnych (niekoniecznie porywających) wątków i tłumy bohaterów, którzy zapewne pojawią się w kolejnych częściach, ale tu tylko spowalniają akcję i wprowadzają chaos. Mamy politykę i czarodziejską, i mugolską (w tym całkowicie niepotrzebnego Jona Voighta), pojawia się też swoją drogą ciekawy, acz moim zdaniem słabo poprowadzony wątek Obscurusów, oraz pogłoski o  Grindewaldzie. Brakuje pomiędzy tymi wątkami jakiegoś porządku, harmonii, hierarchii, traci się cenny czas (i wytrzymałość poznawczą widzów), który można było wykorzystać na rozbudowanie głównych postaci.

FANTASTIC BEASTS AND WHERE TO FIND THEM

Co gorsza znowu pojawia się coś, do czego miałam już zastrzeżenia w przypadku historii Voldemorta: znowu pojawia się zło narodzone w niższych warstwach społecznych i wykorzystywanie go przez używających przemocy fanatyków czy psychopatów. Mój problem polega nie na tym, że taki wątek się pojawia (wręcz przeciwnie) — tylko że został tak poprowadzony, że możnaby równie dobrze dojść do wniosku, że jeśli ktoś pochodzi z niżyn społecznych/patologicznej rodziny/itp to już jest z góry skazany na ZŁO i PRZEMOC, że dobrzy wychowankowie prestiżowych szkół mogą próbować pomóc, ale to i tak na nic się nie zda. A to chyba burzy to przesłanie o tolerancji i miłości wobec wszystkich stworzeń, do którego ten film aspiruje.

colin-farrell-fantastic-beasts

Muszę jednak przyznać, że twórcom udało się coś nowego: po raz pierwszy Coln Farrel mnie nie wkurza!

Głównym problemem jest właśnie to, że postanowiono „u góry”, że ten film ma rozpoczynać pentologię (kwintologię?), więc zamiast spójnej całości mamy film rozlazły i niespójny. Reklamuje się go bardziej, jak film familijny, a według mnie jest zdecydowanie nie dla dzieci. Niektóre sceny były drastyczne nawet dla mnie. Według mnie, znacznie lepiej byłoby skupić się na (zapowiadanym) wątku zbiegłych stworzeń i uczynić z tego coś spójnego dla wszystkich (w końcu na zabawkach też można dużo zarobić!), a pozostałe wątki zarysować, ale jeśli już koniecznie musi być więcej części, to zostawić na później. W końcu filmy o HP też „rosną” z widzem.

fantastic-beasts-and-where-to-find-them-slice-600x200.jpg

Siostry chcę jeszcze zobaczyć!

Moje kolejne zastrzeżenie jest takie samo, jak w przypadku filmów o HP (zwłaszcza tych ostatnich, też w reżyserii Yatesa): zbytnie skupienie na EPICKOŚCI. To, co ja najbardziej lubię w świecie Rowling to te  wszystkie magiczne drobiazgi: szkoła! zaklęcia! magia „dnia codziennego”! Quidditch! Śmieszni bohaterowie! Irytek! Łażenie po bibliotece! To jest w tych książkach oryginalne, kiedy przechodzimy do WIĘKSZYCH WĄTKÓW zaczynamy zauważać znane schematy, tym bardziej w filmach Yatesa, gdzie na przykład wbrew temu, co było w książce, dla „efektu” zamyka się bez wyjątków cały Slytherin w lochach. Tu też odniosłam wrażenie, że twórcy uznali, że same fantastyczne bestie się nie sprzedają, że są zbyt mało epickie (?!), trzeba dodać WIELKĄ WALKĘ DOBRA ZE ZŁEM i więcej tajemnic (choć z HP i tak wiemy, jak to wszystko się skończy).

phigx92dc02qbwe

Zanim poszłam na seans, natknęłam się na dużo odmiennych recenzji, a tym bardziej sprzecznych relacji znajomych, z których odczuciami zazwyczaj się zgadzam. Teraz się nie dziwię. Da się na tym dobrze bawić, o ile potrafi się na niektóre rzeczy przymknąć oko. To jeden z tych filmów, które ogląda się z frajdą, ale im dłużej nad tym się myśli, tym więcej się zauważa problemów i luk.

W skrócie: NIE DLA DZIECI. Na seansie można się dobrze bawić, główni bohaterowie i tytułowe zwierzęta urocze, fajne efekty i ujęcia, śliczna muzyka. Niestety, chciwość twórców popsuła coś, co mogło być naprawdę DOBRE. Wraz ze zwiększeniem wątków i zbędnych bohaterów wzrosła też liczba dziur logicznych – tak, że powstał istny durszlak. Niektóre sceny śmieszne lub urocze… niektóre zbędne. Jednak zostało trochę tej magii, która tak zafascynowała nas, kiedy kilkanaście lat temu sięgaliśmy po książkę.

Rybka

PS. Mam jeszcze pytania dla tych co widzieli:

  • Co się stało z TĄ dziewczynką?
  • Czy tylko nam jedna scena przypominała pewną scenę z Powrotu Jedi?
  • Czy obliviate działa na aparaty fotograficzne? Czy twórcy o tym zapomnieli?
  • Wiecie, skąd wiemy, że do ZOO w Central Parku jeszcze nie sprowadzono Pingwinów z Madagaskaru?
  • SCENA Z MAŁPĄ!

PS. 2. Krążą nowe wiadomości co do drugiej części. Podobno ma dziać się w Paryżu, i wystąpi w nim widziana tylko na zdjęciu Leta, ale że z tytułu nie znikną zwierzęta. Hmmm… Zobaczymy. Mam nadzieję, że ten-którego-zobaczyliśmy-na-końcu będzie mieć marginalną rolę i że zobaczymy więcej zwierzaków.

sub-buzz-21035-1475068590-12

3 thoughts on “Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć: rzeczywiście „przynajmniej niezły” film

  1. Główny minus filmu (według mnie, oczywiście) jest taki, że to jest pierwsza część z kilku i to widać, słychać i ciężko zapomnieć. Ale poza tym, film był dużo lepszy niż się spodziewałam.

    Nad wymazywaniem klisz aparatów się zastanawiałam. Zwłaszcza, że współcześnie to byłoby już wycinanie postów z twittera, facebooka i tego by się chyba nie dało wystarczająco szybko zrobić. Chyba, że da się tak wymazać kliszę, jak odbudować budynki?

    • Dlatego my, mugole mamy pewną przewagę — internet:) No właśnie: rzeczywiście niskie oczekiwania po kilku gorszych recenzjach sprawiły, że bawiłam się lepiej, niż myślałam (plus towarzystwo brata — kiedy ma się z kim szydzić i śmiać, wszystko od razu bardziej siępodoba)😀

      • Temat internetu już mnie bawił, przy Archiwum X. Jak powstawał ten serial, wystarczyło wyjąć film z aparatu – prześwietlił się i po dowodzie. A dzisiaj?

        Obyśmy zawsze się tak miło zaskakiwały😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s