DOBRY thriller erotyczny: Służąca

cdnweb01-wikitree-co-kr

Czy są złe thrillery erotyczne? Niestety — . Czy są złe koreańskie filmy? ? Czy są złe filmy Park Chan-wooka? Po oglądnięciu świetnego „Stokera” i kontrowersyjnego „Snowpiercera” sądzę — choć mam awersję do kor-rom-komów — że i jego „I’m a Robot But That’s OK” może być fajny. Niemniej ostatnie dzieło Koreańczyka wbija w fotel. Mocna fabuła, zwroty akcji, wywołująca ciarki wysmakowana erotyka, trochę przemocy i perwersji, a wszytko to na Dalekim Wschodzie czasów drugiej wojny światowej. Wszystko to, co tygryski uwielbiają!

img-sbs-co-kr

아가씨

Republika Korei, 2016

reż. Park Chan-wook,

scen. Park Chan-wook, Chung Seo-kyung

wyk. Kim Min-hee, Ha Jung-woo

Plan zajumania bogatej hrabiance dużej kasy z początku wydaje się prosty. Podszywający się pod japońskiego arystokratę — akurat jest moda na bycie mieszkańcem Kraju Kwitnącej Wiśni — Hrabiego Fujiwarę oszust ma uwieść młodziutką (nie uwierzycie, ale aktorka ma 34 lata, ech, Azjaci!), acz ponętną Hideko (Min-hie Kim). W akcji ma pomóc złodziejka i paserka Sook-hee (Tae-ri Kim), która zatrudnia się jako pokojówka Hideko, by namawiać ją do ożenku z pseudo-szlachcicem. Intryga ma na celu uwolnić młódkę spod kurateli złego wuja (Jin-woong Jo), który więzi siostrzenicę w położonym na odludziu cudzie architektury japońskiej i angielskiej. Hrabia-uzurpator nie ma jednak zamiaru uszczęśliwić kobiety. Gdy tylko przytuli hajs, młoda wylądować ma w wariatkowie.

Skomplikowana — bo Hideko ma opory — acz możliwa do wykonania akcja przebiega z początku po myśli wrednego Pseudo-Hrabiego. Wtedy następuje zaskakujący zwrot akcji, całą opowieść oglądamy od początku, ale z innej perspektywy. Stawia to w nowym świetle zarówno niewinną i zlęknioną Hideko, która niewiele ma w sobie z niewinności i przelęknienia. A i z wujka, który okaże się być erotomanem-gawędziarzem, jest większy gagatek niżby nam się wydawało. Tak jakby jego autorytaryzm i sadyzm nie czynił z niego już dość paskudnego charakteru.

img-koreatimes-co-kr

Nawiązująca się stopniowo między oboma dziewczętami relacja nie tylko przyprawi wszystkich chłopców powyżej 4 roku życia o rumieńce, ale i nada całej opowieści nowej, fascynującej dynamiki, po której nie uwierzymy, że „Tłumacz” też jest thrillerem erotycznym. Cała gierka mocno się skomplikuje, bo okaże się, że są ważniejsze rzeczy niż pieniądze.

Film urzeka doskonałą harmonią między psychologicznym napięciem, akcją i artyzmem. Przez zdecydowaną większość czasu przebywamy w okolicy pałacu, który jest dziełem architektonicznej sztuki, włączając w to fantastyczną aranżację ogrodu. Nie ma tutaj takich fanaberii dźwiękowo-obrazowych jak w „Stokerze”, ale i nie ma na to czasu, bo rozgrywająca się w kwartecie wujek-Hrabia-bohaterki akcja swoje zajmuje. Stylizacja na epokę jest doskonała i przekonująca, urzekają nas zachodnie garnitury i tradycyjne stroje, gdzieś w tle toczy się wojna, której wyrazem są ambicje Koreańczyków, by być Japończykami. Rzecz toczy się w trakcie okupacji, dlatego więcej w tym wszystkim sushi niż bulgogi.

Na duży plus erotyka. Wyważona, estetyczna, wynikająca ze stopniowo budowanego napięcia, które wyczuwamy już przy takiej drobnostce jak dotknięciu przez Sook-hee łokcia Hideko w trakcie kąpieli. Nie popada ani w banał, ani w pornografię, intryguje, jest taka, jaka powinna być. W kontrze do tej subtelnej zmysłowości, której nie brak nieraz głośnych intensywności, są spotkania znajomych wujka — słuchaczy odczytów pornograficznych lektur autorstwa japońskiego ucznia markiza de Sade, ciężko oddychający w trakcie słuchania kolejnych wersów opowieści o „penetracji Nefrytowych Wrót” bohaterek. To przeciwstawienie męskiego, szowinistycznego brutalizmu (przytoczmy bon mot, jaki spokojnie mógłby się pojawić w niektórych polskich gazetach w okolicach czarnego marszu: „Kobieta czuje największą rozkosz w trakcie przemocy”) i kobiecej czułości przydaje wszystkiemu dodatkowego, wyrazistego, acz nie narzucającego się wymiaru emancypacyjnego.

Opowieść kryminalna z lat 40., przeradza się w dramat psychologiczny, z elementami sensacyjnymi. Fabularne twisty, intrygi wszystkich przeciwko wszystkim, japońska pornografia, kwitnące wiśnie, spacery po ogrodach, ucieczki przez pola, obcinane palce, ożywczy powiew Orientu z wielką historią w tle. Genialnie udało się przenieść osadzoną w epoce wiktoriańskiej książkę Sarah Waters na drugą stronę kontynentu euroazjatyckiego. Z resztą zmienia się nie tylko lokalizacja — książkowa „Złodziejka” staje się filmową „Służącą”. Szczęściem, adaptacja trzyma poziom — Waters była nominowana za swoją powieść do Bookera, a dzieło Parka walczyło w Cannes o Złotą Palmę.

Dobrze spędzone 2 godziny i 20 minut życia. Pozycja obowiązkowa, nie tylko dla fanów kimczi i Samsunga.

Słoń

P.S. Film byłem oglądałem w Katowicach, w kinie Światowid. W tym tygodniu i tam odbywa się Tydzień Kina Niemieckiego, gdzie czai się na Was „Pewnego Razu”. To akurat proszę omijać szerokim łukiem;)

zr-wlasne

Repertuar jak menu z dobrych barów mlecznych. Intryguje projekcja „Alojzy Snowden”. A dla pani, która kazała nam czekać na wyjście, aż wszyscy wejdą i z biurokratyczną dokładnością regulowała, czy na salę można wejść z pączkiem lub kawą, japoński emotek: ^_^

One thought on “DOBRY thriller erotyczny: Służąca

  1. Ciągle nie udało mi się wybrać, więc odniosę się na razie do wstępu: akurat Stoker to imho jeden ze słabszych filmów Parka (choć nadal oczarowujący kinematografią). No i nie wiem, na ile można nazwać Snowpiercera jego filmem, jeśli był tylko producentem😉.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s