Anatomia Afterka. Dobry film: Wszystkie Nieprzespane Noce

calvertjournal-comZnany z dokumentu o porno-ekologach „Fuck For Forest” Michał Marczak bierze na tapetę kolejnych wykolejeńców: tym razem polską młodzież. Wybierając formę skąpej w fabułę, acz niekrótkiej opowieści i to jeszcze z perspektywy końcówek licznych imprez nie ułatwia sobie zadania. Otrzymujemy film, który tu i ówdzie zostanie zmieszany  z błotem, ale ostatecznie ilość pozytywów przeważa. Choć mówienie o portrecie generacyjnym zdaje się być trochę na wyrost, to Marczakowi chyba udało się uchwycić mentalność dziwnych ludzi z generacji Y.

Wszystkie Nieprzespane Noce

Polska, 2016

reż. i scen. Michał Marczak

wyk. Michal Huszcza, Eva Lebuef, Krzysztof Baginski

Fabuła jest skąpa, właściwie wszystko spina postać głównego bohatera, rybopodobnego Krzysztofa Bagińskiego (on sam, postać szerzej nieznana, na portalu filmowym toczy się dyskusja, czy fotos aktora nie został wzięty z portalu zawodowego) i jego kumpla, Michała „Orli Nos” Huszczy (również on sam). O obojgu raczej niczego się nie dowiemy, możemy się jedynie domyślać, czy jeszcze studiują, czy ogarniają już jakieś płatne zawody. Na pytania co robią odpowiadają mądrościami o głębi prozy Paula Coelho:”Jestem!” czy „Szukam sensu”. Początk filmu, z ciekawostką o tym ile czasu w życiu spędzamy na jedzenie chipsów, seks czy rozstania od razu ustawiają nam klimat. Ani słowa o pracy, planach, dniu wczorajszym czy jutrzejszym. Za to dużo o szczęściu, bodźcach (wąchanie trawy, patrzenie na chmury), perspektywie, sensie.

Widzimy ich bowiem najczęściej w porze późnonocnej lub bladym świtem, gdy na plaży kręcą się jeszcze ostatni festiwalowicze, z alternatywnych klubów — często przy pomocy bramkarzy/policji/kolegów — wytaczają się goście, a uczestnicy prywatki niemrawo podrygują do sączącego się z głośników minimal-wave. Jest zatem albo ciemno, albo dane nam jest delektować się bladym, pastelowym świtem i nieśmiało wstającym słońcem. Krzysztof i Michał w tym momencie ledwo kontaktują po spożytym alkoholu i okazyjnie wciąganej kresce, zatem wszelkie rozmowy na głębsze tematy egzystencjonalne choć ubrane w bogate słownictwo, często są jedynie przykrywką dla pijackiego bełkotu.

archive-dokweb-net

Spod niego wyłania się obraz samotności, zagubienia, życiowego niezdecydowania, nieogary. Nie są to naiwni nastolatkowie, mają za sobą już pewne doświadczenia, ale jednocześnie nie są to dorośli. Nadwiślańscy kidults zatracający się w całonocnych bibach, wiksach i melanżach. Ale bez jakiegokolwiek kontekstu, oderwani od przyziemności, łapiący to, czego nie brak w polskich blogach — ulotnych impresji, fragmentów zdarzeń, kolekcjonowania doznań.

(Leśmian się w grobie przewraca, nie tylko z powodu decyzji Sejmu!)

Marczak świetnie czuje znaki szczególne tej specyficznej grupy wiekowej, która zniszczy McDonald’sa. Są rozmamlanie emocjonalni, potrafią do zarzygania opowiadać jak się czują, czego potrzebują. Nie są to twardzi chłopcy PRL-owskich i postkomunistycznych podwórek, którzy chowają swoje słabości i kryją lęki. Wręcz przeciwnie — nieprzerwany seans psychoterapii. Nic dziwnego, że spotkanie ze wspomianymi synami podwórek, zakończy się spiną. Młodzi są wyzwoleni, liberalni, otwarci. Mają za nic dotychczasowe konwenanse, czego przejawem jest ostentacyjne łażenie między stojącymi w godzinę „W” samochodami w stolicy czy chodzenie środkiem ulicy.

„Jesteśmy Bogami… Jesteśmy bogami tego rewiru… I każdego wieczoru!”

Mówi Eva (Eva Lebeuf), gdy wraca z Krzyśkiem z balangi. Poczucie wyjątkowości, które pewnie znika wraz z koniecznością powrotu do szkoły/uczelni/pracy (niczego tutaj nie uświadczymy!). Ewolucja związku obojga, który doprowadzi do małej spiny z najlepszym kumplem (Eva jest byłą Michała, a guy code, pomimo przegadania tematu, zobowiązuje) pokazuje, że millenialsi mają dość niestandardowe podejście do seksu. Fakt, zobaczymy Evę w negliżu, niemniej reżyser trafnie wychwyca, że ta grupa wiekowa ma do stosunków płciowych  stosunek ambiwalentny. Proszenie przez telefon obecnego chłopaka o zgodę, by spędzić noc z jego dziewczyną, też by nie uszło w minionych dekadach. Choć bierność  polityczna tej grupy wiekowej zdaje się być dyskusyjna, a film jest mocno osadzony w realiach polskich (bywalcy warszawskich miejsc z łatwością rozpoznają kolejne przybytki, w trójmieście pojawi się dylemat czy iść na afterze na plażę, a Katowicom dostanie się od „posuchy”), to całość jest absolutnie apolityczna. Nawalony jak szpadel Krzysiek w stroju różowego królika nie będzie też miał problemu, by nawiązać  w parku kontakt z seniorami, którzy poczęstują go krówką. Choć wiemy, że najpewniej nie głosują na tę samą partię.

Młodzi niby mają wszystko, ich problemuy mają charakter egzystencjonalny, ale wynikający z dobrobytu. Toczy ich gangrena affluenzy — rozwiązanie materialnych problemów prowadzi do psychicznego niepokoju i zagubienia.

moviesroom-pl

Nawias: w gazecie natknąłem się na taki passus dotyczący młodych Polaków:

„Gdy porównano 19-latków z 30-latkami, to wśród młodszych było dwa razy więcej minimalistów. ALe też więcej marzycieli: słabo odnajdujących się w rynkowej rzeczwistości, jednak z wielkimi oczekiwaniami, wyobrażeniam o tym, że ich życie będzie dostatnie i barwne.”

 Każdy z tych elementów odnajdziemy we „Wszystkich Nieprzespanych Nocach”.

Problem z portretem pokolenia zasadza się trochę na skupieniu się na elitarnej i pięknej młodzieży bananowej z wielkich miast, która może pozwolić sobie na wysokiej jakości normcorowe ciuchy, wynajem lokali w centrum stolicy z widokiem na całe miasto, czy wycieczkę na electro-beach fest Nagle Nad Morzem (gdyby w tej scenie zamiast rewelacyjnie zagranego na ostatnim Openerze „I Can’t Do Without You” Caribou puścić solidne polskie techno dostalibyśmy klip do „Drifting” Jacka Sienkiewicza). Nawiasem dodajmy — muza w filmie jest pierwsza klasa, fani zacnego electro powinny się czuć usatysfakcjonowani. Fakt, że nie ma w ich rozmowach pieniędzy, trudów życia, czy konieczności spłacania kredytów, pokazuje, że mamy tutaj syty lemingrad.

No ale na jakąś grupę musiało trafić. Film zarezonował na festiwalu Sundance co pokazuje, że udało się stworzyć w miarę zrozumiały poza polskim kontekstem obraz. Propsy!

Oprócz wyboru specyficznej grupy „Nieprzespanym Nocom” można zarzucić moment dłużyzny. Pojawienie się pozytywnie pokręconej Ewy i skomplikowanie relacji z najlepszym kumplem wprowadza dużo świeżości, ale gdy jest już po ptakach i zaczyna się zagadywanie Krzyśka do zblazowanych laskek na imprezach, które nie potrafią sensownie odpowiedzieć, dlaczego upaćkały się na złoto, robi się trochę nudnawo.

„Kiedyś byłem przerażony tym, że będę samotny. Teraz już nie jestem. I to mnie przeraża!”

Na duży plus dialogi. Młodzi klną jak ch.j, mają naj…bane na swoim punkcie, dużo pier…lą od rzeczy, ale od czasu do czasu trafiają się perełki. Swoje egzystencjonalne dylematy ubierają w specyficzne słownictwo, rzucą abstrakcyjnym pojęciem, a głęboką i rozwlekłą rozkminę zakończą soczystą k..ą. Pojawią się znane Współautorowi żarty z tego ile się (nie) ma hajsu („A, wczoraj kupiłem te dwa hektary parku!”) i naprawdę rozbrajające momenty, jak odpowiedź rowerzystki na komplement, że ma „zajebisty strój!” („Strój jak ch.j!). Świetnie udało się ukazać młodzieżowy slang, pełen wulgaryzmów i filozoficznego mędrkowania rodem z popijaw studentów politologii z Krakowa.

r-scale-b6-dcs-redcdn-pl

Film jest porównywany do amerykańskiego „Spring Breakers”. Recenzując ten film trzy lata temu napisałem:

„Spring Breakers” jest poważnym (choć zrobionym nie bez przymrużenia oka!), a zarazem pięknym obrazem młodzieży, która trawiona nudą i beznadzieją szuka ucieczki w szaleńczej zabawie[…], nieraz tracąc granice i poczucie tego, co jeszcze jest imprezą, a co życiem. Nie jest to jednak – broń Boże! – tani moralitet, ale nasycony dźwiękiem i kolorem wielobarwny obraz.

To samo można powiedzieć o dziele Marczaka. Choć rozlazłość i łajzowatość polskich młodych może przyprawić o mdłości, nie tylko starszych, to jednak daleko chłopakom do nieogary „Kampera”. Ciężko mi stwierdzić, na ile główni bohaterowie ze swoimi dillenials (dramatami millenialsów, nie szukajcie tego w Internecie;) są irytujący ze względu na aktorstwo, a na ile jest to celowy zabieg. „Wszystkie Nieprzespane Noce” można łatwo skrytykować, zaś reżyserowi odmówić sympatii dla swoich bohaterów.

Ale ostatecznie Marczak wybrnął z trudnego zadania ukazania pokręconej generacji przez pryzmat afterka. Doceniono to tak na Sundance Festiwal, jak i w Gdyni.

A jak film odebrali inni millenialsi? Ciekawym komentarzy!

Słoń

bi-gazeta-pl

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s