DOBRA animacja o milusińskich: Sekretne Życie Zwierzaków Domowych

icdn4-digitaltrends-com

„Patrzcie, jakiego fajnego bloga znalazłem!” Za: digitaltrends.com.

Mało zgrabne te polskie zwierzaki domowe w porównaniu z angielskim pets, jednak szacun, za wierne tłumaczenie. I choć nie należę do fanów popularnej serii o minionkach (a wiem, że nie jestem sam!), a i „Skretne Życie…” nie ma werwy i polotu „Zwierzogrodu”, to i tak jest to bardzo dobra opcja na trochę relaksu i śmiechu w pochmurny i deszczowy październikowy wieczór.

 

The Secret Life of Pets

Japonia, USA, 2016

reż. Chris Renaud, Yarrow Cheney
scen. Cinco Paul, Ken Daurio, Brian Lynch

wyk. Louis C.K., Eric Stonestreet

Pomysł jak w „Toy Story”, tylko zamiast zabawek, nieznanego ludziom życia nabierają koty, psy i inne bączki. Gdy nowojorczycy uciekają do pracy, zwierzaki zaczynają baraszkować. Zadbane pudle słuchają metalu, inni imprezują, część się leni. W takich okolicznościach z chaty wymykają się ulubieńcy Katie (Ellie Kemper/Katarzyna Łaska): terier Max (Louis C. K./Tomasz Borkowski) i mieszaniec Duke (Eric Stoneseet/Jakub Wieczorek). Między oboma psiakami nie ma chemii, aczkolwiek nie jest to rezultat animozji rasowych (temat aż się prosi o podjęcie w tych szalonych czasach!), a bezczelności nowo przybyłego Duke’a. W wyniku narastającej spiny między futrzakami, stają się oni ofiarami miejskich hyclów.

Z opresji ratują ich anarchistyczni partyzanci z rewolucyjnej organizacji „Flushed Pets”, co kończy się wizytą w miejskich kanałach. Chłopaki próbują wyrwać się z sideł wyzwolonych, acz mało zadbanych zwierzaków, a w międzyczasie ich znajomi z Manhattanu postanawiają wyruszyć z odsieczą… Są gonitwy, pozornie barwni bohaterowie i stopniowe topnienie lodów między Maxem i Duke’m. Słowem nic, czego byśmy nie znali.

static-srcdn-com2

Jak napisałem na początku — nie jest to rewelacyjny „Zwierzogród”. Próżno tu wypatrywać w tle radosnych product-placement. Wiadomo, nie ma banku Leming Brothers czy specjalnych autobusów dla żyraf, bo rzecz dzieje się we współczesnym Nowym Jorku. Niemniej twórcy jakby nie skorzystali z możliwości, jakie dają zoomorficzne postaci. Fakt, racjonalne i rzeczowe rozmowy będą przerywane rozpoczęciem gonitwy za motylkiem, ale to naprawdę odosobnione przypadki. Żyjący w kanale partyzanccy abnegaci i ucieknierzy z domów ludzkich stają się fantastyczną okazją dla nawiązań do fantastyki czy współczesnej polityki. O fenomenalnych leniwcach też możecie zapomnieć. Z odniesień do popkultury jest tylko dziwaczna aluzja do „Sausage Party”.

Futrzaki gonią po amerykańskiej metropolii, by w finale zmierzyć się z przeciwnikiem, a wieczorem wrócić do swoich kuwetek. Całość ogląda się miło, ale pozostaje takie wredne uczucie niedosytu i poczucia, że tyle pracy i energii poszło w animację, na której świetnie mogliby bawić się tak dorośli, jak i dzieci. Mogliby, bo z kina rozbawieni do łez wyjdą najmłodsi. Ci starsi mogą przez krótką chwilę żałować, że nie wysłali pociechy do kina z babcią.

Jeśli jednak nie spodziewacie się „Zwierzogrodu” czy „Toy Story” to powinno się spodobać.

Słoń

P. S. Do zobaczenia już zaraz w Łodzi na Festiwalu Kamera Akcja!

i-ytimg-com

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s