DOBRY film: Ostatnia Rodzina

14444727_902775886521415_1597814403553270892_o.jpg

W ostatnią środę rodzina Słoni i jedna Ryba spotkała się w kinie ARS na pokazie przedpremierowym „Ostatniej rodziny”, czyli „tego filmu o Beksińskich”, który zdobył główną nagrodę w Gdyni, a dzidiaj wchodzi do kin. Wiedzieliśmy, że nie czeka nas wesoły seans i choć chwilami się uśmiechaliśmy, to nie z klimatem filmu mamy problem…

ostatnia-rodzina.jpg

Ostatnia rodzina

Polska 2016

reż. Jan P. Matuszyński; scen. Robert Bolesto

wyk. Andrzej Seweryn, Aleksandra Konieczna, Dawid Ogrodnik

Z małymi wyjątkami, kiedy towarzyszymy młodemu Beksińskiemu w radiu bądź raz po raz idziemy na cmentarz (częsty motyw w filmie), to przeważająca część akcji toczy się we wnętrzach dwóch mieszkań na tym samym osiedlu w Warszawie, gdzie Beksińscy zamieszkali po wyprowadzce z Sanoka. W jednym mieszkają „starsi” Beksińscy (na początku z obiema babciami, które do końca życia są na „pani”), w drugim ich syn — Tomasz. Kamera najczęściej albo stoi nieruchomo i pozwala nam zajrzeć w dany zakątek któregoś z mieszkań (korytarz, przedpokój, przesmyk sypialni, kuchnia, pracownia), albo widzimy rekonstruowane fragmenty „rodzinnych nagrań”, gdzie miesza się obraz kręcony przez aktorów i Zdzisława Beksińskiego. Jest to pole do popisu dla oświetleniowców (genialna robota, zwróćcie uwagę na to doskonałe, malarskie światło!). Do tego nastrojowa muzyka (posępna klasyka słuchana przez ojca lub cold wave Tomka) oraz przydające wszystkiemu nastrojowości postapokaliptyczne obrazy ojca na ścianach.

Film za punkt wyjścia — co sugeruje tytuł — przyjmuje obraz rodziny: spokojny, wręcz stoicki ojciec; cierpliwa matka-Polka znosząca fanaberie mężczyzn i dzielnie opiekująca się obiema starszymi paniami. Do tego — delikatnie rzecz ujmując — niespokojny syn. Andrzej Seweryn i Aleksandra Konieczna są świetni. Ogrodnik, który grał na saksofonie w „Idzie”, a w „Chce się żyć” zagrał Oscarowo i tutaj daje z siebie wszystko. Porównajcie sobie po filmie scenę z wywiadem telewizyjnym w wykonaniu aktora z oryginałem!

Mamy tylko pewne problemy z przedstawieniem Tomasza — zwłaszcza, że w naszej gromadzie była osoba, która znała pierwowzór. Z resztą jest to zarzut, który pojawia się ze strony innych osób mających styczność z młodym Beksińskim. Fakt, zawsze przy biografiach znajdą się maruderzy wytykający, że „on taki nie był”. Niemniej w tym przypadku jest to zarzut słuszny. W „Ostatniej Rodzinie” młody Beksiński jest dość przerysowany, za mało sympatyczny. Prawie nie widzimy, że był to zarówno dziennikarz muzyczny, ale i felietonista i bardzo (jak na krótkie życie) płodny tłumacz. Owszem widzimy przebłyski tłumaczenia, ale bardzo nikłe – widz nieznający jego historii mógłby mylnie przypuścić, że syn malarza głównie sępił się i wściekał, że był histerycznym odludkiem, a tylko od czasu do czasu parał się przypominającą zabawę pracą. Fakt, są odniesienia do tłumaczeń filmów o agencie 007 i Monty Pythona czy zapoznawanie szarej Polski z muzyką Joy Division, ale są to luźne sceny ginące w obrazie niezbyt sympatycznego, wybuchowego  „świra”.

ostatniarodzina-19-foto-hubert-komerski_5a17ab5ec3.jpg

Podkreślmy jednak — w „Ostatniej Rodzinie” niemal obsesyjnie odtwarza się szczegóły. Niewiadoma w jednym z wywiadów opowiada przecież, że zaliczyła w trakcie zdjęc wizytę u ortodonty, żeby jej sztucznie wydłużyć zęby, tak by bardziej upodobnić ją do Zofii. Od aktorstwa, po kostiumy i scenografię czujemy się jakbyśmy byli u Bekśińskich. W przypadku Tomka jest to kwestia akcentu i scenariusza, oģólnego wrażenia.

Tutaj jeszcze uwaga do postaci matki — spodziewaliśmy się, że może to być cichy bohater tego filmu. Konieczna gra fantastycznie, ale wychodzi trochę to, co mówiła, gdy opisywała pracę z Sewerynem i Ogrodnikiem — „komfort bierności”. Fakt, że jej bohaterka umiera w połowie filmu (kolejna pułapka chronologicznie skonstruowanego scenariusza), trochę nie pomaga i my zostajemy z lekkim niedosytem. Nie można powiedzieć, że Zofia jest tłem dla męża i syna, w końcu to po jej interwencji Zdzisław przestaje się kontaktować z marszandem Dmochowskim. Jednak jest tu przesyt męskości, a postać matki prosi się o większą ekspozycję.

Film, jeśli chodzi o narrację, to zbiór scenek z życia rodzinnego zebranego wokół śmierci: jednej, drugiej, trzeciej, czwartej, piątej. Jest to coś, o czym widownia wie, na co czeka, trudno patrzeć na życie bohaterów nie przez pryzmat ich śmierci. I tu właśnie tkwi kolejny problem.Przez tę chronologiczną strukturę skutkującą nekroobsesją coś się traci: mniej skupiamy się na samym życiu bohaterów, koncentrując się na jego kresie. A przecież mając do czynienia z tak ciekawymi postaciami, fajnie byłoby spróbować dostrzec, że tak naprawdę ich śmierć niekoniecznie była najciekawszym elementem ich życiorysu.

W skrócie: DOBRY, piękny i dopracowany w detalach debiut. Może ciut za długi, a znany powszechnie tragiczny koniec życia bohaterów trochę przeszkadza rozwojowi postaci. Fenomen Bekśińskich sprowadzony jest tutaj bardziej chronologicznie opowiedzianą historią rodzinnego fatum, a mniej (co nie znaczy wcale!) próbą ukazania fascynującej realacji między ludźmi, którzy mając taki wpływ na polską kulturę żyli pod jednym dachem (no, dwoma, ale nieodległymi!). Niemniej dalej jest to aktorski i operatorski majstersztyk z wiernie odtworzonymi dramatycznymi losami niezwykłej rodziny Beksińskich.

Ostatniej rodziny Bekśińskich.

Rybka (i Słoń)

P.S. Dziś jest Międzynarodowy Dzień Tłumacza. Jako tłumacz składam najserdeczniejsze życzenia kolegom i koleżankom po fachu. Chyba dobrze, że akurat dzisiaj wchodzi do kin portret jednego z bardziej znanych tłumaczy filmowych (oprócz Bonda — m. in. „Milczenie Owiec” czy „Szklana Pułapka”). [R]

ostatniarodzina-20-foto-hubert-komerski_dbb35f862f.jpg

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s