Dwa dobre (?) polskie filmy na jesień

ocdn-euWspółautor łapie nad morzem ostatnie promienie lata, ale w powietrzu czuć napięcie. Zbliżają się bardzo ciekawe wydarzenia (Gdyński Festiwal Filmowy, Festiwal Kamera Akcja w Łodzi), w kinach widzowie diametralnie różnią się w opiniach o „Smoleńsku”, a i jesień jak zwykle przynosi parę ciekawych premier. Ja czekam na dwa polskie filmy, które po zwiastunach prezentują się intrygująco…

Patrykowi Vega (Vedze?) nie można odmówić cholernie rzadkich w polskim kinie umiejętności (choć przyznajmy– powoli się to zmienia) — kreowania wyrazistych postaci, pisania świetnych dialogów i tworzenia przekonującej przestrzeni filmowej. Widać wtedy, że facet zęby połamał na badaniach środowiska policyjnego. Stąd też oglądanie jego dzieł byłoby czystą przyjemnością, dla kogoś, kto — jak ja — uwielbia wszystko z gatunku — jak było na początku „Człowieka, który gapił się na kozy” — jest w tym więcej prawdy, niż chcielibyście uwierzyć. Piszę „byłoby”, bo niestety Vega ma problemy z dłuższą formą filmową.

„Pitbull” z 2005 r. jest dla mnie niedoścignionym wzorem jeśli chodzi o seriale sensacyjne, z wschodzącą gwiazdą Marcina Dorocińskiego i kultową sceną z klnącym Andrzejem Grabowskim. Tym razem na pierwszym planie kobiety: Maja Ostaszewska, Alicja Bachleda-Curuś, Joanna Kulig, Anna Dereszowksa, choć nie zabraknie weteranów: wspomnianego Grabowskiego, Artura Żmijewskiego czy Bogusława Lindy. Niemniej zarówno tegoroczny filmowy „Pitbull” jak i kontrowersyjne „Służby Specjalne” pozostawiały duży niedosyt. Do trzech razy sztuka?

„Ostatnia rodzina” celuje w ambitniejsze klimaty. Historia rodziny Beksińskich, w której ojca gra Andrzej Seweryn, a syna — Dawid Ogrodnik, zapowiada się intrygująco. Ten drugi najpóźniej w „Chce się żyć” udowodnił, że ma ogromny talent. Wystąpienie u boku Seweryna, który na tegorocznym festiwalu w Locarno zdobył statuetkę dla najlepszego aktora, będzie ciekawym testem dla jego umiejętności. Matkę rodziny, Zofię, zagra z kolei Aleksandra Konieczna, która może być cichą bohaterką tej opowieści.

Nie będzie miło czy wesoło, z Współautorką doszliśmy do tego, że po seansie trzeba będzie skoczyć na setkę wódki (lub czekolady — Współautorka niepatriotycznie gardzi gorzałką). Ale mam przeczucie, że w przeciwieństwie do „Pitbulla. Niebezpieczne Kobiety” saga o Beksińskich będzie lepsza. Co więcej, Współautorka powinna być w końcu ustatysfakcjonowana kolejnym filmem z tłumaczem w roli głównej (w końcu młody Beksiński zasłynął tłumaczeniami m. in. Monty Pythona).

Ale zobaczymy jesienią.

Słoń

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s