DOBRY film o wilkach z Miami: Rekiny Wojny

pmcvariety.files.wordpress.comByłyby „Psy Wojny”, gdyby nie film z 1980 r. o takim samym tytule. W anglojęzycznych bazach danych filmowych są zatem obie produkcje oparte na książkach — tegoroczne „War Dogs”, jak i „The Dogs of War” na bazie powieści Forsytha. Polski tłumacz postanowił uniknąć zamieszania i korzystając z dużej swobody w tym zakresie, zamienił psy w rekiny. Choć zasadniej powiedzieć, że było o wilkach. Ale nie z Wall Street tylko z Miami. I parającymi się sprzedażą nie akcji, ale broni dla amerykańskiej armii w Iraku i Afganistanie. Najnowszy film Todda Philipsa (producent „Kac Vegas” czy „Projektu X”), to oparta na faktach brawurowa opowieść o dwudziestokilkuletnich gnojkach, którzy wygrali wart 300 mln dolarów przetarg na uzbrojenie afgańskiej armii. 

static1.squarespace.com

War Dogs

USA, 2016

reż. Todd Philips, scen. Todd Phillips, Jason Smilovic

wyk. Jonah Hill, Miles Teller

Z cyklu tak prawdziwe, że aż niemożliwe — życie młodego masażysty z Florydy, Davida Packouza (dobry Miles Telles, jaki dał niezły szoł w „Whiplash” i przewinął się przez „Projekt X”) gwałtownie przyspiesza, gdy wciąga go do swojego interesu kolega ze szkoły, Efraim Diveroli (32-letni Jonah Hill — „22 Jump Street”, „Wilk z Wall Street” — występuje tutaj jako 22-latek), jakiego przypadkowo spotyka na pogrzebie kolegi. Jak się szybko okazuje, Diveroli wkręcił się w intratny biznes wojskowych przetargów, które w pierwszym okresie operacji w Iraku i Afganistanie, stały się łatwym sposobem Pentagonu na dozbrojenie (a właściwie — stworzenie od zera) afgańskiej i irackiej armii. Po pierwszych wahaniach (Packouz jest zagorzałym pacyfistą) i małej zmianie sytuacji życiowo-rodzinnej postanawia pomóc koledze w interesie. Najpierw pakują się w eskapadę z Joradnii do Iraku jeepem wyładowanym berettami. Dzięki temu udaje im się wygrać kolejny przetarg — tym razem wart zawrotne 300 mln dolarów.

Zacytujmy z książki (o niej niżej): „W zapytaniu na samym wstępie wspominano o 100 milionach sztuk amunicji do karabinów AK-47. Zaraz potem znajdowała się lista innych typów uzbrojenia — milionów nabojów do snajperskiej wiatrówki Dragunowa, tysiące granatów GP-30, ogromna ilości moździerzy kalibru 82mm, rakiet lotniczych i tak dalej.”

Handel bronią nie jest sprawą łatwą, dlatego po radości przychodzi moment na pracę. Załatwienie m. in. 100 milionów sztuk naboi dla afgańskiej armii jest trochę skomplikowane, dlatego chłopców czeka deal z szemranym pośrednikiem (znany i lubiany Bradley Cooper), który ma wyłączność na największe zapasy tego typu zabawek na świecie, czyli w Albanii. Przedstawicieli AEY — jak nazywa się firma Divorelego —  nie minie wycieczka do pięknego, choć ubogiego kraju na Bałkanach, a próby Efraima, by po drodze wyrolować wszystkich w niczym nie pomogą. A wręcz przeciwnie — ułatwią zadanie federalnym służbom, tropiącym nieprawidłowości przy kontraktach zbrojeniowych.

i.ytimg.com

„Rekiny Wojny” to zgrywna, nie stroniąca od przaśnych żartów na poziomie mojego gimnazjum komedia, z poważną tematyką w tle. Z gagami z „Kac Vegas”, przekrętami na miarę „Wilka z Wall Street” i porażającym autentyzmem duńskiego dokumentu „Ambasador”. Oczywiście nawiązania do rzeczywistości są luźne — Diveroli i Packouz nigdy nie musieli przewieźć broni samochodem z Jordanii do Iraku (w rzeczywistości ich samolot utknął w Kirgistanie, ale poradzili sobie bez konieczności wycieczki jeepami); ich inwestor był z Utah, a nie miał — jak to jest ukazane w filmie — pralni w Miami; ulubionym dziełem filmowym Diverolego był „Pan życia i śmierci”, a nie „Człowiek z blizną”. Niemniej poza tymi koniecznymi ze względów sztuki kinowej przeinaczeniami, film dobrze ukazuje perypetie pary przyjaciół, którzy szturmem podbili rynek zbrojeniowy. Swoim uporem, znajomością rynku i procedur, jakie nabyli wydzwaniając wszędzie i do wszystkich, dzięki Internetowi, telefonom i nieskończonym zapasem dragów byli w stanie stać się swego czasu największym dostawcą uzbrojenia dla afgańskiej armii.

Jonah Hill czuje się jak ryba w wodzie grając psychopatycznego i chciwego bucka. Jego idiotyczny rechot, groteskowy, nowobogacki ubiór, pierścienie i tona żelu we włosach, zastraszanie dilerów narkotyków kałasznikowem, a potem sprawne granie pobożnego i skromnego Żyda dają dużo radości. Wszystko okraszone żartami szowinistycznymi, rasistowskimi i chamskimi (Diveroli na lotnisku w Jordanii: „Sunąć się, jestem Amerykaninem!”), ale jednak nie opadających poniżej poziomu zażenowania widza.

O tym, że Diveroli nie miał najbardziej poukładane, świadczy poniższy cytat filmowy z rozmowy o pracę (i tak przy okazji żebyście mieli przynajmniej namiastkę radosnego humoru):

-Jakieś pytania?

-Cóż, co oznacza skrót AEY?

-Co oznacza? Nic nie oznacza. Jak IBM…

-Ale rozwinięcie IBM to International Business Machines…

-Wypier..laj! Nie pracujesz tutaj. [Po chwili:] Pier…ny kujonie!

Miles Teller gra nieco bardziej skomplikowaną, pierwszoplanową postać Packouza. Nie ma tutaj dużo psychologii, ale jego postać jest przekonująco, początkowo podekscytowana całym przedsięwzięciem, a potem stopniowo odkrywająca wady współpracy z nieco niezrównoważonym kolegą. Dla fanów latynoamerykańskiej urody uroczo urocza Ana de Armas (skąd Współautor ją kojarzy?) w roli dziewczyny Packouza, Iz.

consequenceofsound.files.wordpress.com

Miałem to szczęście (nieszczęście?), że przed filmem wpadła mi w łapę książka Guya Lawsona, dziennikarza Rolling Stone, na podstawie której oparto scenariusz. Autor ukazuje cały skomplikowany system zamówień publicznych: stronę internetową FedBizzOpps, jaka miała otworzyć rynek dla mniejszych dostawców; konieczność obejścia prawa przez Pentagon, by zdobyć niezbędny sprzęt; świat pośredników widniejących na amerykańskiej liście terrorystów, skorumpowanych polityków z radosnych krajów, niczego nieświadomych dyplomatów i równie nieogarniętej administracji publicznej. Większość z tego udało się  sprawnie pokazać w filmie, będącym czymś pomiędzy komedią o imprezujących dzieciakach, a kinem szpiegowskim, zahaczającym o kino sensacyjne.

Odnośnie do kina sensacyjnego – pełna akcji scena z Iraku, z udziałem dwóch ciężarówek bojowników i amerykańskiego helikoptera, jest jak dla mnie znacznie mocniejsza i ciekawsza od tego, co się dzieje później w Albanii. Samo zakończenie wydaje się chyba trochę zbyt banalne, nieco odstające od mocnego tempa całości filmu, jakby się spieszyło — w końcu film ma dwie godziny bez paru minut. Niemniej całość jest bardzo zgrabnie opowiedziana, z przydającą intrygi retrospekcją, narracją Packouza i podziałem na rozdziały zatytułowane kolejnymi cytatami z Diverolego. Dla spragnionych niezobowiązującego kina akcji z wielką polityką w tle — doskonała opcja na piątkowy wieczór.

Słoń

media.comicbook.com

Ana de Armas. Ale w filmie jest brunetką. 

One thought on “DOBRY film o wilkach z Miami: Rekiny Wojny

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s