DOBRY dokument z Audiorivera: Raving Iran

www.deephouseamsterdam.com

„Audioriver”, jedna z najlepszych imprez techno i electro  w tym kraju, odbywa się jednak w dosyć zaskakująym miejscu, jakim jest urocze i nienajwiększe miasteczko Płock, a konkretnie – miejska plaża. Na parę dni raczej spokojne miejsce zalewa tłum fanów elektronicznych brzmień, i — jak we Władysławowie — są tu wszyscy: od dresów po hipsterów, a na ulicach Płocka niemal na każdym rogu natknąć się można na DJ-ów serwujących mniej lub bardziej tłuste bity. Oprócz licznych koncertów „Audioriver” ma ofertę dla spragnionych kinowych wrażeń. Padło na film, na który od jakiegoś czasu polowała koleżanka, absolwentka filologii irańskiej…

Raving Iran

2016, Szwajcaria

reż. Susanne Regina Meures

wyk. Anoosh i Aresh

Iran to jedno z tych miejsc (obok Gruzji, Serbii i może Tajlandii), z którego każdy wyjeżdża zachwycony kulturą, gościnnością ludzi i ilością atrakcji turystycznych. Jednocześnie, kraj należy do tych z gatunku wyjątkowo upierdliwych jeśli chodzi o ogólną swobodę życia. Islamiści trzymają się twardo i choć od rewolucji z 1979 r. minęło trochę, to na razie niewiele się zmienia, fasada jest zwarta i niemiła tym, którym średnio się podoba życie w państwie islamskim. „Raving Iran” świetnie ukazuje trudy życia w takim systemie, poprzez perypetie dwójki DJ-ów, starających się wykonywać swój zawód.

a2.files.magneticmag.com

Anoosh i Aresh, jako twórcy muzyki techno, walczą i kombinują niemal na każdym kroku. Organizacja imprezy wiąże się z koniecznością wyjazdu daleko w pustynię, przekupieniu kilku urzędników (łapówka sięga paru setek dolarów) i zobowiązaniu wszystkich uczestników do pełnej konspiry. A i tak groźba najazdu policji cały czas wisi w powietrzu. Dystrybucja albumu z „szatańską muzyką z Zachodu” graniczy z cudem, bo każdy sprzedawca w sklepie muzycznym boi się o swój biznes, nie mówiąc o zarejestrowaniu zespołu. Genialne są tutaj ujęcia z ukrytej kamery w Ministerstwie Kultury, gdzie radość i entuzjazm chłopców rozbija się o wyjątkowo francowate przepisy. Jak choćby te, że jak jest wokalistka, to może co najwyżej śpiewać w chórkach.

Okazją do wyrwania się z tego bajzlu jest wystąpienie na jakimś zagranicznym festiwalu muzycznym. Najlepiej w Europie. Podążenie za marzeniami będzie oczywiście kosztować i nie mówię tu tylko o finansach. Pomimo beznadziejnej sytuacji i faktu, że jeśli duet chce kontynuować swoją karierę, to musi opuścić Iran, pozostają przyjaciele i rodzina. Właściwie do końca nie wiemy, co się okaże, bo decyzja nie należy do łatwych.

a5.files.magneticmag.com

„Raving Iran” fajnie ukazuje scenę niezależnych imprez w Iranie. Dużo tu ujęć z ukrytej kamery i z spod pazuchy, ale nie wpływa to na komfort odbioru filmu. Raczej przydaje wszystkiemu autentyczności, a czasem dramatu. Film ma jeden ewidentny mankament — za mało mi tu muzyki. Nie żebym miał niedosyt dźwięków po dwóch dniach na płockiej plaży (wręcz przeciwnie, mój namiot był tuż za barem, z którego muza leciała do 8 rano), ale jak na dokument muzyczny jest tego za mało. Tym bardziej, że irańscy didżeje znają się na rzeczy, a sceny jazdy do jakiejś zapomnianej dziury na pustyni idealnie się nadają, żeby dać nam trochę bardziej posmakować lokalnego grania. Co więcej, muzyczny motyw przewodni (bardzo wprowadzający w nastrój!) nie jest autorstwa naszych bohaterów, co jest bardzo słabe.

Film był wyświetlany m. in. w trakcie Krakowskiego Festiwalu Filmowego i złapał się na selekcję Hot Docs. Niemniej Płock wydawał się najlepszym miejscem do tego seansu.

Z ciekawostek festiwalowych — widząc, jak zmienia się na te parę dni Płock pod wpływem najazdu całej Polski spragnionej dobrej wiksy, wpadłem na pomysł zrobienia dokumentu o tym. Inspiracją jest „Full Metal Jacket”, niemiecki film o wioseczce Wacken, w jakiej co roku odbywa się jeden z największych music festów w kraju. Metalowych.

Słoń

P.S. I tradycyjnie mały foto-reportaż…

20160731_143011

Urocze podwórze płockie, w jakim znajduje się kawiarnia Red Ink.

20160731_041220

Dyskoteka gra!

20160730_19175820160730_18081020160729_201147

20160729_195521

Zanim poświeciło słońce trochę popadało…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s