Dobry film: The Journey

seedsc.theborneopost.com2Recenzja z kategorii „starocie”, z Malezji, choć de facto z Pragi. Tym gościnnym występem kończy się pewna epoka w historii tego bloga, ale o tym dopiero pod koniec niniejszego wpisu. Najpierw jednak Chloe, znajoma współautora z odległej Malezji, obecnie studiująca u naszych południowych sąsiadów, napisze, dlaczego „The Journey”, najlepszy malezyjski film 2014 r. urzeknie nie tylko Malaja Malezyjczyka.

The Journey

Malezja, 2014

reż. Chiu Keng Guan, scen. Ryon Lee

wyk. Ben Pfeiffer, Joanne Yew,

Sfilmowany — uwaga — w ponad 40 miejscach w kraju film, staje się podróżą ukazującą piękno ludzi i natury Malezji. Oryginalnie — choć przyznajmy trochę pretensjonalnie — zatytułowany “The Nation’s Movie”, “The Journey” świetnie obrazuje kulturę i tradycję Malezji, szczególnie — malezyjskich Chińczyków. Film z box officem na poziomie 6 milionów dolarów był najbardziej dochodową produkcją w Malezji 2014 roku oraz wygrał nagrodę na najlepszego filmu nieanglojęzycznego na festiwalu filmowym w Taoyuan 2014 r. I to pomimo faktu, że żaden z aktorów nie jest profesjonalistą!

„The Journey” to filmowa podróż opowiadająca o losach Bee (Joanne Yew), malezyjskiej Chinki, wracającej z Wielkiej Brytanii, do swojego ojca, by go poinformować, ze zamierza wyjść za swojego lubego, Brytyjczyka Benji (Australijczyk Ben Pfeiffer). Do tej pory dziewoja ukrywała związek przed rodziną, zdając sobie sprawę, że mogą być kłopoty. Niestety, co się odwlecze, to nie uciecze! Gdy przychodzi do ożenku, trzeba postawić tatusia przed faktem dokonanym. Córka nie myli się — konserwatywny ojciec, dobrotliwie nazywany przez kolegów Wujkiem Chuanem, nie zgadza się na międzykulturowe małżeństwo, uważając, że będzie to niezgodne z tradycją. Benji określany jest z resztą mianem ducha, Gweilo, co jest prztyczkiem wobec koloru jego skóry i dość popularnym określeniem na białego w Azji Południowowschodniej.

[Współautora wprawdze nie nazywano duchem, z bardziej cenzuralnych przytoczmy gajah gila, ciekawskich odsyłam do internetowych translatorów — przyp. Współautor].

seedsc.theborneopost.com

Po pewnym incydencie tatuś ustępuje, ale warunek jest jeden — wszystko musi się odbyć w zgodzie z tradycją malezyjskich Chińczyków. Czyli pisemne zaproszenia dla wszystkich krewnych i znajomych królika, co oczywiście będzie radosnym przedsięwzięciem. Dla samego filmu najważniejsza będzie podróż, jaką odbędą przyszły teściu i zięć, celem przekazania zaproszeń na wesele. Stanie się to oczywiście okazją do bliższego poznania się dwóch panów i ukazania, że pomimo kulturowych i językowych różnic, łączy ich więcej, niż początkowo myśleli.

A jednocześnie objedziemy motorem całą Malezję: słynący z truskawek i herbaty górski region Cameron Highlands czy liczącą ponad sto lat stację promową Chew Jetty oraz historyczny most kolejowy Pinang Tunggal (oba na Penangu). Nie brak oczywiście najpiękniejszego miasta świata, czyli Kuala Lumpur czy urokliwego stanu Sabah położonego na Borneo (wyspa jest podzielona między Malezję, Brunei Darussalam i Indonezję).

W filmie ukazane są codzienne sceny z życia, tradycyjne festiwale, czasy szkolne, pogrzeby, rodzinne spotkania; wydarzenia nieobce żadnej kulturze, co pozwala każdemu się do nich odnieść. „The Journey” zarówno wzrusza jak i śmieszy, ukazując bogactwo życia, skomplikowane relacje, odkrywanie siebie i Innych. Jest tutaj skomplikowanie życia rodzinnego, generacyjne różnice, przyjaźń, miłość i marzenia. Bo kto by pomyślał, ze marzeniem starego Chińczyka jest lot balonem?  

images.says.com

Niektórzy przyczepili się, dlaczego główny bohater jest obcokrajowcem. Film o Malezji z Australijczykiem w roli głównej?? O ironio, tego typu komentarze dotyczyły filmu, gdzie główny bohater zmaga się z niezrozumieniem i odrzuceniem! W wywiadach reżyser, Chiu Keng Guan, podkreślał, że dzięki temu zabiegowi udało się w pełni ukazać uczucia kogoś, kto doświadcza nowej kultury. Kontrast staje się najlepszą w końcu formą pokazania czegoś nieznanego.

Obowiązkowa pozycja dla każdego, kto chce zasmakować Azji, nie ruszając się do Azji.

A w końcu pamiętamy, że hasłem reklamowym Malezji jest „Malaysia — truly Asia”!

* * *

Tym krótkim gościnnym wpisem, piórem koleżanki Chloe, Współautor żegna się z piękną Malezją, gdzie spędził cenne dwa lata, siedem miesięcy i 25 dni swojego życia. (Jakbym był Rumunem pewnie nakręciłbym film pod takim tytułem;) Niemniej przyszła pora na schłodzenie się w Europie. 

Słoń

4.bp.blogspot.com

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s