ZŁY film: Kamper

kamper

Od samego początku mieliśmy złe przeczucia. Współautor już chciał zwiać przed kasą, ja jednak go zatrzymałam: musi być recenzja, razem damy radę! Co masz oglądać po powrocie na ojczyzny łono, jak nie Polski film? Z nalepek wychodzi mi darmowy popcorn, jestem głodna! Zrezygnowany Słoń zakupił jeszcze oranżadkę z lekką zawartością piwa (która nas uratowała). Potem zaczęły się facepalmy i lekkie łkanie.

Kamper (1)

Kamper (Ogarnij się!)

Polska 2016

reż. Łukasz Grzegorzek, scen. tenże i Krzysztof Umiński

wyk. Piotr Żurawski, Marta Nieradkiewicz, Sheily Jimenez, Justyna Suwała

Wycackana Warszawa. Mateusz vel. Kamper leży wśród migoczących świateł w tym, co nieopatrznie wzięliśmy za przebłysk końca filmu (okazało się, że film trwa jeszcze z pół godziny po tym, kiedy myśleliśmy, że się skończy). Potem przechodzimy do „naturalnej” scenki rodzinnej w jego ślicznym, przestronnym mieszkaniu. Od teściów.

Ma ładne mieszkanie, niezłą pracę (jest testerem gier komputerowych), fajną żonę, sympatycznych przyjaciół (zwłaszcza Dorotę), zalotną nauczycielkę hiszpańskiego i ogromny weltszmerc. Problem w tym, że brak mu charakteru. Wiem, wiem: o to chodziło. Miał być niedojrzałym nieogarem, cynicznym obrazem beznadziejnego trzydziestolatka (z przerażeniem zastanawialiśmy się, czy i my tacy będziemy bardzo, ach bardzo niedługo…), Piotrusiem Panem itd. Tylko czy musiał być tak strasznie nudny i niemrawy? Główny bohater nie musi dać się lubić, nie powinien jednak usypiać. Nic dziwnego, że żona go zdradza! Co robić? Jak żyć? Niestety jego rozwiązaniem jest głównie tępe wgapianie się w przestrzeń.

Prawie każde ujęcie to zbliżenie, jak w szkolnej etiudzie. Co z tego, że wszystko jest bardzo estetyczne, kiedy oglądamy historię bohatera, który nas w ogóle nie interesuje? Zwłaszcza, że inni bohaterowie (zwłaszcza bohaterki) wydają się bardzo ciekawi, o nich z chęcią obejrzelibyśmy film. Żona (Mania, bo tak oczywiście nazywa się co druga polska trzydziestolatka), która na początku filmu kończy romans i zakłada własną firmę gastronomiczną. Dorota, graficzka która spodziewa się dziecka i chce zaprojektować własną grę. Carlos – przyjaciel, który zgrywa buca, ale daje niezłe rady. Luna, piękna Hiszpanka, która z niewyjaśnionego powodu chce się przespać z naszym nudziarzem… Wszyscy są w miarę dobrze zarysowani, wszyscy wydają się lepszymi głównymi bohaterami niż Kamper. Wielką tajemnicą jest, dlaczego tacy ciekawi i inteligentni ludzie przyjaźnią się z tym frajerem. Jak to się stało, że Mania za niego wyszła? Dlaczego Luna, spośród tylu warszawiaków na kochanka obrała takiego rozmemłańca? Zresztą w zapowiedziach łga się nam, że to historia pary, ale tej Mani to jak kot napłakał… Tak, to mamy ciekawie zapowiadające się, niewykorzystane postacie z jakimś potencjałem i jednego, nudnego Kampera.

9df8b2d8-3bf0-41a1-a9d1-ba3a901618fa

Cała widownia kibicowała, żeby go wreszcie udusiła. A to był początek filmu.

Są momenty. Fajne momenty dwu- i trójjęzyczności Kilka niezłych żartów (Witold, 37, organista z Wadowic), wtręty gier komputerowych i parodie reality show, ale scenariusz zawodzi. Może, gdyby Kamper przynajmniej miał jakiś dar konwersacji dałoby się go wytrzymać. A tak to mamy dialogi, które silą się na „naturalność”, ale wychodzi tylko zwykła nuda i pretensjonalność. Gdyby to było improwizowane, możnaby to wybaczyć, a tak, to mamy nieudaną próbę stworzenia mumblecoru. W ogóle człowiek (czy raczej Ryba) odnosi wrażenie, jakby twórcy na siłę usiłowali naśladować amerykańskie i skandynawskie kino niezależne – niestety nie wyszło nic oryginalnego.

Brat uświadomił mi, że „w graniu” kamper to ten, który się czai a potem wystrzeliwuje wszystkich z ukrycia. Ale jestem stara, że tego nie wiedziałam… To wiele wyjaśnia i bardzo pasuje do tytułowego bohatera, który alienuje wszysktich (z widzem na czele) i nie zważa na błagania bliźnich, by się „ogarnął” – musi to usłyszeć od bardziej męskiego faceta w garniaku. Typowe.

Nudy. A mogło nudno nie być, wystarczyło opowiedzieć to z innego punktu widzenia. Dzięki, Słoniu za oranżadkę i współcierpienie!

Ryba

pezet-wraca-i-rapuje-do-filmu-kamper_56f2b47d

3 thoughts on “ZŁY film: Kamper

  1. Pingback: Dobry festiwal? Kamera Akcja | Dobry Film, Zły Film

  2. Pingback: DOBRE filmy z 41. Festiwalu Filmowego w Gdyni | Dobry Film, Zły Film

  3. Pingback: Dobry festiwal krytyków filmowych: Kamera Akcja | Dobry Film, Zły Film

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s