Iluzła 2

www.ew.com2

W tym roku Władysławowo powaliło Współautora na kolana swoją nadspodziewanie bogatą ofertą kulturalną. Oprócz znanych i lubianych atrakcji (aleja gwiazd sportu, wystawa pająków i skorpionów w domu parafialnym oraz imprezy w budzie przy porcie), utwierdzających wszystkich w przekonaniu, że tytuł Europejskiej Stolicy Kultury jest kwestią czasu dla pięknego, nadmorskiego kurortu, pojawiła się m. in. tzw. Scena Kulturalna, gdzie dzięki sieci multipleksów miałem okazję udać się na drugą część przygód Czterech Jeźdźców…

„Now You See Me 2”

USA, 2016

reż. Jon M. Chu, scen. Ed Solomon

wyk. Jesse Eisenberg, Woody Harrelson, Lizzy Caplan

– I co, lepsza niż pierwsza część? — spytała koleżanka, gdy już wróciłem z projekcji. Pamiętałem, że nie byłem fanem pierwszej „Iluzji”, czego świadectwo znajdziecie na tym blogu. Niemniej złapałem się na tym, że po trzech latach trochę umknęły mi szczegóły fabuły, dlatego odświeżyłem sobie pamięć i oglądnąłem pierwszą część jeszcze raz. Niestety, żeby coś sensownego napisać o kontynuacji przygód magików-złodziei, to i owo muszę przypomnieć, dlatego proszę mi nie zarzucać, że spoileruję film z 2013 r…

Najważniejsza różnica to oczywiście obsada. Wypadają nam obie panie: trochę bezbarwna w poprzedniej części Ilsa Fisher oraz Melanie Laurent. Francuska aktorka miała zdecydowanie ciekawszą postać (bo jest Melanie lepszą aktorką?), interesująco asystując dwulicowemu agencie Dylanowi Rhodesowi (Mark Ruffalo), co skończyło się romantycznym epilogiem na moście w Paryżewie. Zamiast tego pojawia się doskonała Lizzy Caplan (znana z „Wywiadu ze słońcem narodu”, choć pełnię swoich – tak aktorskich, jak i … hm… cielesnych? — możliwości pokazała przecież w serialu o pionierach seksuologii czyli „Masters of Sex”). Caplan zastępuje Fisher w żeńskiej części obsady magicznego kwartetu, jako ekspertka od iluzji z samookaleczeniem się. I idzie jej o wiele lepiej niż magikowi z TVN, bo pod wrażeniem jest nawet nieformalny lider grupy, Daniel Atlas (zawsze grający tak samo Jesse Eisenberg, choć tym razem ze skromniejszą fryzurą niż w „Iluzji”).

theupcoming.flmedialtd.netdna-cdn.com

Zakręcił deszcz, ale Brexitu nie odkręcił…

I tutaj pierwszy problem — Lizzy Caplan, jak i w ogóle kobiety, są zupełnie w tle, cała zabawa toczy się między panami. Zupełnie nie wykorzystano komediowego potencjału Caplan. Fakt, są świetne gagi z niby gapowatą iluzjonistką, która co rusz się okalecza, jak i trochę damskiego powabu, ale wszystkiego tego jest za mało, co drażnić będzie nie tylko feministki/feministów i fanów aktorki.

Zamiast tego więcej mamy Woodego Harrelsona i to dosłownie, bo źródłem problemów naszych bohaterów będzie wspomniany w pierwszej części brat bliźniak speca od hipnozy. Harrelsona paradującego w bujnej czuprynie loków można wybaczyć, niemniej gdy akcja przenosi się do odległej Azji zaczyna się jednoczesny rozkład fabuły i napięcia.

„Czterech Jeźdźców” musi bowiem odpokutować za swoje grzeszki i wykraść w Makau dla rozpieszczonego dzieciaka-milionera, Waltera Mabarego (Daniel Radcliffe) tajemniczy wihajster umożliwiający zhakowanie wszystkich i wszystkiego. Radcliffe z brodą jest z pewnością mniej kontrowersyjny niż Harry Potter-neonazista, o czym wiemy z „Wiadomości”, jakie doniosły o proteście przeciwko wykorzystaniu w zwiastunie „Imperium”, gdzie aktor wciela się w kreta służb specjalnych w patriotycznej organizacji, nagrań z listopadowego Marszu Niepodległości.

Jednocześnie agent Rhodes pozna szczegóły śmierci swojego ojca, ale do tego będzie potrzebował siedzącego w pace Thaddeusa Bradleya (Morgan Freeman). Obrzydliwie bogaty Arthur Tressler przypomni o swoim urazie z pierwszej części, no i zacznie się wielka gonitwa, w której każdy będzie myślał, że jest dwa kroki przed wszystkimi. Ale z ręką w nocniku obudzą się oczywiście tylko źli.

www.ew.com

Kiedyś czarodziej, teraz radykalny scjentysta, niedługo — neonazista.

Z perspektywy „Iluzji” (która — przyznaję — za kolejnym podejściem, a może w porównaniu z tym co widziałem w kinie we Władysławowie, nie było takie złe) druga część wydaje się zdecydowanie mniej dynamiczna. Choć i wcześniej nie brakowało licznych bohaterów, tak teraz mamy do czynienia z zamętem. I chyba jest coś w komentarzu, jaki odnośnie do filmu usłyszała Współautorka, że ma się wrażenie, iż każdy z aktorów gra w innym filmie. Nie ma czasu na logiczne poukładanie klocków, ale jest wystarczająco dużo minut poświęconych zupełnie bezsensownej żonglerce wykradzionym chipem tuż przed nosem strażników. Zamiast showu będącego prezentacją TED-a wykonywaną przez Harrego Pottera, mamy rodzinne dramaty w azjatyckim kasynie.

Brak tu epickich pościgów samochodowych, intrygi, fenomenalnego zakończenia, czy interesującego wątku romantycznego. Ten ostatni jest ale toczy się tak, jakbyśmy byli w ocenzurowanym kinie w Malezji, a nie nad polskim wybrzeżu. Końcówka też oczywiście zawiera nagły zwrot akcji, ale chyba jest on niczym z zaskoczeniem z poprzedniego filmu, gdzie agent Rhodes ukazał swoje prawdziwe Ja. Mnogość wątków morduje szybkie tempo,  zupełnie zanika przebojowość i cwaniackość naszych bohaterów.

Azji trochę jest i jest to z pewnością ożywcze dla całości, ale paradoksalnie akcja toczy się niemal w tym samym miejscu, jedynie z finiszem w Londynie i mamy jednak wrażenie jakiejś ciasnoty przestrzeni. Makau ma niecałe 30 kilometrów kwadratowych, fakt, to nie dużo, ale i tak dzieje się koniec końców mniej, niż w poprzedniej części. Więcej energii wrzucają bohaterowie w deliberacje na temat minionych historii, rodzinnych koligacji czy rodzicielskich klęsk, niż w czarowanie, oszukiwanie i uciekanie. A chyba o to pierwotnie chodziło.

cdn5.thr.com

„Iluzja 2” jest znośną wakacyjną rozrywką, szczególnie jak alternatywą jest wystawa pająków i skorpionów w domu parafialnym. Ale nie wiem, co by na to powiedziała Lizzy Caplan…

Słoń

P.S. W ramach posłowia — niedawno polski wordpress wzbogacił się o dwa ciekawie zapowiadające się blogi znajomych. Zuza na Lizbonetkach dzieli się swoimi chorymi przygodami z Portugalii (zacytujmy wstęp: [o]powiem Wam za to o portugalskich romantycznych historiach, które kończą się ekshumacjami gnijących zwłok i zjadaniem ludzkich serc), a koleżanka Kasia będzie dzielić się z odległej Kenii swoimi podróżniczymi rozkminami o postkolonializmie i życiu. Będzie się działo!

P.S. P.S. Choć nie wynika to jasno ze wstępu, Współautor uwielbia Władysławowo. Drugi dom.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s