DOBRA animacja: Zwierzogród

assets.rollingstone.comChodzenie do kina, to oczywiście czynność społeczna. Wybranie się na seans samemu jest traktowane jako w jakiś sposób dziwne, może desperackie; porównywalne z chodzeniem samemu na drinka, ale o tyle gorsze, że pozbawione nadziei na zainicjowanie społecznej interakcji. Masturdating, piękne angielskie słowo na określenie raczej randkowych czynności wykonywanych samemu (w tym przypadku — chodzenie do kina), przydarzył mi się wczoraj, gdy z braku TGIFowych opcji, po pośpiesznym skonsumowaniu australijskiego steka będącego efektem mastercookingu, pobiegłem na „Zwierzogród”. Efekt? Samotna randka życia.

wikimedia.org

„Zootopia”

USA, 2016

reż. Byron Howard, Rich Moore

scen. Jared Bush, Phil Johnston

wyk. Ginnifer Goodwin, Jason Bateman

Takiej animacji jeszcze nie widziałem. Fakt, „W głowie się nie mieści” miażdżyło szalonym konceptem ekranizacji procesów psychicznych małej dziewczynki, więc przy tym historia perypetii ucywilizowanych zwierzaków, żyjących w wielkiej metropolii nie wydawała się zbytnio intrygująca. Tym bardziej, że początek, nie zapowiadał się najlepiej — młody królik (ok , samica dziewczyna, więc… królica?), Judy Hopps (głos Ginnifer Goodwin, przy okazji zwracam uwagę na imiona bohaterów!), postanawia zerwać z rodzinną tradycją hodowania marchewki i na przekór obowiązującym obyczajom, wstępuje w szeregi policji. Tam idealizm dziewczynki z prowincji zderza się z brutalnością wielkiego miasta, gdzie nie wszystko okazuje się być cudowne. Zamiast szlachetnej walki ze złem i występkiem jest nużąca praca w drogówce; wynajmowany pokój okazuje się być zatęchłą norą, z upierdliwym najemcą i hałaśliwymi sąsiadami, o jakości miejskiego jedzenia nie wspominając.

Mistrzostwo świata i okolic w „Zwierzogrodzie” polega przede wszystkim na kalejdoskopie gatunków, jakie są wykorzystywane. Młodzieżowy dramat, staje się intrygą kryminalną flirtującą z konwencją kina noir, medycznym si-fi z elementami horroru, polityczną intrygą, kinem akcji, by przejść w ostrą krytykę społeczną. Bohaterowie, co rzadko spotykane w tych produkcjach dla dzieci i dorosłych, tracą oczy, doznają ran szarpanych, czy… paradują nago, co przydaje momentami burleskowego anturażu. Zza pleców bohaterów wyskakują potwory, są pościgi, wybuchy i polityczne knowania. Nie brak odniesień do kultury, z rewelacyjnymi nawiązaniami do „Ojca Chrzestnego”, „Breaking Bad”, czy — dla rodziców — duetu Cheech&Chong.

Całość jest nasycona cudownymi aluzjami do współczesności, z licznymi gagami i żartami w tle, ocierającymi się nieraz o nachalny product placement. Jednak pomysłowość twórców „Zwierzogrodu” pozwala nam wybaczyć Nicka Wilde’a (Jason Bateman) raz po raz paradującego z kubkiem kawy z dużej sieciówki „Snarlbucks” (ang. snarl — warczeć).

I tak, smartfony, do których przyklejeni są młodsi bohaterowie, mają logo nie ugryzionego jabłka, ale marchewki, na których zooglują informacje. Choć dodajmy, że i szef policji (Idris Elba jako bawół!) znajduje uciechę w aplikacji umożliwiającej wirtualny taniec z gwiazdą pop Gazellą (Shakira). W banku pracują lemingi („Leming Brohters”), marka sportowych ubrań zachęca „Just Zoo it”, a niedźwiedzie reklamują ulubione płaszcze polskich polityków młodego pokolenia („Bearberry”). Część z gagów jest nie do uchwycenia za pierwszym razem, co jest oczywiście zachętą do pójścia jeszcze raz do kina, albo nabycia DVD. Przykładowo nie byłem w stanie zarejestrować pełnej oferty filmowej ulicznego straganiarza, handlującego pirackimi kopiami.

thedisneyblog.com

Absolutnym hitem i oryginalnym motywem, który z pewnością wejdzie do kultury popularnej, są leniwce. Zwierzaki, wiemy nie od dzisiaj, są dosyć pocieszne, o czym możecie się przekonać na tym króciutkim, choć trochę perwersyjnym filmiku przyrodniczym. Niemniej scena w urzędzie, gdzie za biurkami siedzą leniwce, poprzez powiązanie komicznych cech samego zwierzaka z opieszałością biurokracji (motyw genialnie rezonował w kinie w Malezji, gdzie szybkość obsługi w McDonaldsach rodzi dość powszechne przekonanie, że jest to kraj bez fast-foodu), wywołuje salwy spazmatycznego śmiechu.

(Osobiście przyznam się, że ostatni raz takiego ataku dostałem oglądając „Jeszcze dalej na północ”, gdzie pijany urzędnik pocztowy chciał nakleić kilkadziesiąt sów i lisów (znaczków pocztowych z motywami zoologicznymi) na list petenta. Jak widać, mam skrzywienie na punkcie humoru w urzędach z motywem zwierzęcym).

Jest też mnóstwo komizmu wynikającego z pełnego wykorzystania faktu, że bohaterowie są zwierzętami. Nasza bohaterka, jako królik, jest mikrusem w zdominowanym przez większe zwierzaki korpusie policyjnym. Gdy robi „żółwika” z kolegą z ławki (bodajże nosorożec), to kończy się przesunięciem całego krzesła. Salwy śmiechu wywołują osobne wejścia do pociągów dla różnego rozmiaru zwierząt; żyrafy dostające soki z tłoka pneumatycznego, bo sprzedawca jest chomikiem czy niedźwiedzie polarne latające w jak żywo ruskich dresach. Na DUŻY PLUS świetne żarty ze słoni: nakładających lody trąbami (Fu!), medytujących nago (FU!) czy fenek przebrany za słoniątko.

Tru-tu-tu!

fandango.com

Łyżka dziegciu w tej przesyconej słodkością recenzji? Shakira. Piosenka słaba prawie jak ta z ostatniego Bonda. Jak Kate Perry odpalała fajerwerki w „Madagaskarze 3” to aż wstawaliśmy z krzeseł. Tutaj radość płynie przede wszystkim ze slow-mo tańca leniwców.

No i najlepsze — osią fabularną są tajemnicze porwania niektórych zwierzaków, co jest zaczynem narastającej niechęci wobec drapieżników, które do tej pory pokojowo współegzystowały z innymi, choć nie bez problemów (historia Nicka z harcerstwa).  Zadaniem naszych bohaterów, Nicka i Judy, będzie odkrycie źródeł tajemniczej choroby, która poważnie zagraża harmonii społecznej. Na pierwszym planie będzie oczywiście trudna przyjaźń między królikiem z prowincji pracującym dla policji, a drobnym oszustem będącym lisem. Narastający kryzys społeczny nie pozostanie bez wpływu na ich i tak skomplikowaną relację.

Historia Zwierzogrodu staje się uniwersalną krytyką nieodpowiedzialności władzy, polityki lęku i poddawaniu się emocjom. Jest moralizatorską opowiastką o politykach budujących swój kapitał na strachu przed innością, mediach kreujących świat niemający za wiele wspólnego z rzeczywistością, stereotypach krępujących indywidualną wolność. Policjantem nie może być królik, a co dopiero drapieżnik. Jest też oczywiście lekka farsa na poprawność polityczna, zgodnie z którą królik królikowi może powiedzieć, że jest słodki, ale z ust lisa taki tekst jest już niedopuszczalny. Jednocześnie jest to pochwała odwagi, rozważności i umiarkowania tak obywateli jak i rządzących, przy jednoczesnym zachowaniu realizmu oceny sytuacji i zagrożeń. A także indywidualnej odwadze i wytrwałości. „”Zwierzogród” nie jest idealnym miejscem, ale razem możemy zrobić wiele by je nieustannie czynić lepszym” — konstatuje Judy pod koniec.

Wydźwięk jest mocny, jasny i DOBRY. Tak jak cały film. Dużo śmiechu, wartka akcja, galopująca fabuła, a w tle poważny temat. Spokojnie można wziąć na seans partnera, choć i samemu świetnie się ubawicie.

Czy nasi rządzący zabrali na „Zwierzogród” swoje dzieci?

Słoń

41.media.tumblr.com

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s