DOBRA, choć ZŁA komedia sprzed lat: Project X

„Jaki jest twój ulubiony film?” Upierdliwe pytanie, na które nie ma dobrej odpowiedzi. Bloger filmowy jest postawiony w szczególnie trudnej sytuacji. Sposób na wybrnięcie z z tej niezręcznej sytuacji jest pozornie prosty: jaki film widziałeś najwięcej razy? Pozornie, bo w moim przypadku do niedawna było to „Goldeneye”. Pozornie, bo niektóre cuda widzimy raz w życiu, na dziwnych festiwalach, starych kasetach VHS i tak dalej. Nie uważam oczywiście, żeby durna komedia o nastolatakach, którzy robią wiksę tysiąclecia była najlepszym obrazem, jaki widziałem, jednak na pewno widziałem go najczęściej: chyba z pięć razy. (Tak, zazwyczaj idę w różnorodność, a nie ilość, ulubioną książkę, „Mistrza i Małgorzatę” przeczytałem zaledwie dwa razy!). Dobra, „durna”, mizoginiczna, ale cóż — świetnie się ją ogląda, reżyser decyduje się na niełatwą konwencję home video, a w kulminacyjnym momencie zadajemy sobie pytanie: „Co to do licha jest?” A że niedługo do kin wchodzi ciekawy filmy z przemykającym w tle Milesem Tellerem, to recenzja będzie świetnym pretekstem do zapoznania was ze zwiastunem świetnego filmu, który na moje oko powinien wejść do dystrybucji w Polsce.  

Za: i.ytimg.com

Za: i.ytimg.com

Project X

USA, 2012

reż. Nima Nourizadeh, scen. Matt Drake, Michael Bacall,

wyk. Oliver Cooper, Thomas Mann

Po pierwsze intrygująca koncepcja filmu video, czyli kręcenia wszystkiego kamerą, jaką nasi rodzice (najczęściej tatusiowie) uwieczniali nasze zabawy w ogrodzie w czasach pierwszego/drugiego (niepotrzebne skreślić) Balcerowicza. Oczywiście, wszystko to jedynie konwencja, nie jest to starający się wejść na szczyty realizmu „Blair Witch Project”, dlatego gdy domówka rozkręca się na dobre, kolejne wydarzenia są przecinane przypominającymi profesjonalnie zmontowany klip muzyczny ujęciami z coraz bardziej wymykającej się spod kontroli imprezy. Nie dajcie się zwieść, że to film producentów „Kac Vegas”. Choć i za tym obrazem stoi oczywiście duża kasa, to mamy do czynienia z naprawdę eksperymentalną jak na kino mainstreamowe formą, która jest w świetny — choć oczywiście nie w pełni konsekwentnie — wykorzystana.

Po drugie, granica między realizmem a fikcją dodatkowo jest zacierana tym, że aktorzy występują pod swoimi imionami. Nie ma tutaj właściwie niekogo znanego, większość z nich po raz pierwszy zobaczycie na ekranie. Jednak, jak wspomniałem we wstępie, kariera Milesa Tellera, który chwilowo przymyka jako lider drużyny bejsbolowej, zabierający na licealną imprezę swoje liczne fanki, nabiera rozpędu: jego kalendarz filmowy zapełniony jest aż do 2017 r. Z kolei większego i grubszego Oliviera Coopera poznali ci, którzy do końca wytrzymali serial „Californication”, gdzie młody aktor wcielił się w ostanim sezonie w syna Hanka Moodego. Tajemniczości sprawie nadaje jeszcze tytuł — zostawiono tytuł roboczy, ot tak, żeby przykłuć uwagę.

Po trzecie napięcie i rytm. Wszystko goni do przodu, a niepozorna imprezka stopniowo zamienia się w żywioł. Dochodzi do momentu, że właściwie nie wiadomo, jak wszystko się skończy. Wszystko wymyka się spod kontroli, pojawiają się służby rządowe i policja. Choć nie to będzie tak po prawdzie największym problemem naszych bohaterów. W kulminacyjnym momencie tracimy trochę poczucie, że dalej oglądamy komedię, wszystko zmierza ku absolutnej katastrofie, właściwie nie wiemy, czy wszyscy przeżyją.

Za: cdn.rsvlts.com

Za: cdn.rsvlts.com

Dynamika filmu doskonale jest odzwierciedlona w soundtracku, po kilku dyskotekowych bitach pojawia się klasyka thrash-metalu, czyli „Battery” Metallici z „Master of Puppets”, a całość zamyka subtelny, romantyczny elektro-minimalizm Brytyjczyków z „The XX” (te dwie piosenki nie znalazły się jednak na oficjalnym soundtracku). Poza tym nie tylko o imprezę chodzi, w tle jest pierwsza miłość, nadopiekuńczy rodzice i marzenie, o tym by zmienić zasady gry. Nawet jeśli ma to być jedynie największa impreza w kraju.

Słowem: ambicji w tym mało, ale nie o to chodzi. Dużo tutaj żartów sytuacyjnych, na dobrym, rynsztokowo-licealnym poziomie. Fajnie skrojone postaci, czyli przede wszystkim trio kumli z liceum, którzy chcą wejść do pierwszej ligi w szkole: nieco sztywniacki Thomas (jakby to nie brzmiało — Thomas Mann), który na swoje — i rodziny — nieszczęście jest gospodarzem całej popijawy; inicjator całej grandy Oliver (Oliver Cooper) i nadrabiający braki doświadczeń seksualnych fachową wiedzą z Internetu JB (Jonathan Daniel Brown). Do tego urocza koleżanka Kirby (Kirby Bliss Blanton), seksowna koleżanka Alexis (Alexis Knapp) i kłopotliwy znajomy, czyli T-Rick (Rick Shapiro).

Jedna uwaga: film dostał absolutnie fatalne recenzje. Tytułowano go gorszą wersją „Superbad” dla generacji iPada. Szczególnie nie podobała się kreacja Coopera, którego nazwano najbardziej nielubianą postacią filmową od czasu Jar-Jar Binksa. Mimo to film był najczęściej ściąganym filmem w USA w 2012 r. — 8,7 mln pobrań na torrentach.

Krytycy swoje, lud swoje. Film miał z resztą bardzo zły wpływ na zainspirowane młode umysły. W USA, w stanie Michigan zaraz po premierze filmu, pewien młodzian zaprosił na bibkę parę tysięcy ludzi. W pewnym momencie, zaproszenie było posyłanie dalej co sekundę. Policja udaremniła nieszczęście, a inicjator zabawy, Pan Vasovsky dostał propozycję letniego stażu w firmie Gawker Media.

Anna K., która zrobiła w 2013 r. party tysiąclecia na Zakrzówku w Krakowie (zaproszonych zostało 22 tys. osób) została skazana na grzywnę 2,4 tys. złotych.

A co Milesa Tellera — zobaczcie sobie zwiastun „Whiplasha”, który wygrał na ostatnim festiwalu Sundance. Wygląda ambitnie, dramatycznie, ciekawie. Słowem: DOBRZE. A muzyka o niebo lepsza niż w „Project X”;)

 Słoń

2 thoughts on “DOBRA, choć ZŁA komedia sprzed lat: Project X

  1. Moim zdaniem film miał olbrzymi potencjał: wystarczyło wpleść w imprezowe wydarzenia jakąś konkretną intrygę sensacyjną albo kryminalną. Jej kulminacja i rozwiązania powinny oczywiście spleść się z katastroficznym finałem bibki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s