Pozapudełkowy ZŁY, że aż DOBRY film: Pielęgniarka

Źródło: cdn-bloody-disgusting-com

Źródło: cdn-bloody-disgusting-com

„Nurse 3D”

USA, 2014

reż. i scen. Doug Aarniokoski

wyk. Paz de la Huerta, Katrina Bowden, Corbin Bleu

Gnuśność, gnuśność, gnuśność! Ogarnęła mnie, przygniotła i zdemobilizowała. Ciągle to samo, pogoń za króliczkiem DOBREGO kina, nieustanne wyczekiwanie na sprostanie swoim i czytelników oczekiwaniom, delibaracje nad oscarowymi zwycięzcami, pławienie się w subtelnościach, mających na celu jak najrzetelniejszą ocenę. Współautorka w takich sytuacjach pisze recenzje wyssanych z palca filmów, ja zaś, zmęczony tym wszystkim postanowiłem rzucić się na głęboką wodę, zdecydować na coś, co byłoby tak jednoznaczne w ocenie, że nie przynoszące żadnych trudności w pisaniu/oglądaniu (oglądaniu, tak, to małopolski regionalizm, trochę szacunku dla różnorodności językowej!). A jednocześnie odświeżające, motywujące do dalszej, niemającej końca podróży po fascynującymi świecie kina. I udało się. „Pielęgniarka 3D” była strzałem w dziesiątkę, setką wódki po bardzo złym dniu w szkole/pracy, orzeźwiającą kąpielą w chłodnej źródlanej wodzie po całodniowej wspinaczce po górach. Jeśli myśleliście, że kino XXI w. pogrążyło się w nudzie, zapraszam na zły porno-horror klasy B, czyli bliskie spotkanie z kinem sexploitation!

Źródło: liveforfilms-com

Źródło: liveforfilms-com

Nie mam pojęcia jak dotarłem do tej wybitnie przerażającej produkcji. Pewnie z uporem maniaka szukałem w internecie sposobu by zobaczyć niedopuszczonego do dystrybucji w kraju mojej tymczasowej lokalizacji „Noego” Darrena Aronofskiego. Z początku myślałem, że jest to ordynarna i wulgarna produkcja z gatunku „dla dorosłych”, tymczasem „Pielęgniarka” okazała się być jedną z tych produkcji tak boleśnie ZŁYCH, że aż DOBRYCH. Od samego początku wszystko jest dziwne, niestandardowe, pomieszane i na opak. Jest komiksowo, bezsensownie, szmatławo. Główna bohaterka, pielęgniarka w All Saints’ Hospital w Nowym Jorku, nie jest — jak czytamy w zapowiedziach — demonem seksu kryjącym się pod niewinną bielą pielęgniarskiego kitla. To znaczy inaczej — cały film jest perwersyjnie przewrotny, w ten dziwnie niepodniecający i niesmaczny sposób.

Zacznijmy od głównej bohaterki, Abby Russell. Paz de la Huerta, znana m. in. z serialu „Zakazane Imperium” daje popis absolutnie beznadziejnej, schematycznej i niestrawnej gry aktorskiej. Wszystkie kwestie mówi tym samym zblazowanym tonem, na odczepnego, bez większych emocji. Czy płacze, czy przeżywa seksualne uniesienia jest do granic możliwości mdła i obojętna, a wszyskie — dodajmy: koszmarnie ZŁE — kwestie mówi tym samym tembrem głosu. Choć nieraz paraduje bez majtek, ale, co ciekawe — ze stanikiem –, by — jak skomentowali złośliwie współtowarzysze pokazu: ostatecznie przekonać nas, że nie jest mężczyzną — wywołuje głęboką konsternację swoją absolutną i paradoksalną antyseksualnością.

Paradoksalną, bo gra morderczynię sukubusa, boginię seksu (zwróćcie uwagę na plakat!), ale zbyt obficie zaaplikowana szminka rozlewająca się poza usta kryjące szerokie odstępy między zębami oraz brak makijażu wokół oczu (by wymienić te najważniejsze elementy) czynią z postaci Abby groteskową aluzję do archetypu bohaterek z taniej pornografii na kasetach VHS, dostępnej u Rumunów z placu handlowego na obrzeżach miasta na początku lat 90. Dodajmy to przewijające się w jednej scenie majtające pod przednią szybą samochodu Wunderbaum i czujemy klimat

[Hm, poprzedni akapit składa się z dwóch zdań. Orzeszkowa ma satysfakcję.]

Tak, jeśłi istnieje jakieś kontinuum powabu i wdzięku, to daleko, na jednej stronie ląduje Eva Green i Amy Adams, zaś równie daleko po drugiej stronie lustra znajdziemy Paz de la Huertę z „Pielęgniarki 3D”. Skoro już jesteśmy przy kwestiach genderowych — bardzo mnie ciekawi, jak ten seksualny i filmowy kicz odbierze żeńska część publiczności. Podczas seansu chłopcy mieli przedni ubaw, zaś koleżanka K. opuściła salę projekcyjną chyba w 90 sekundzie. I chyba nie chodziło o to, że film nie zdaje testu Bechdel…

Żródło: digitaljournal.com

Żródło: digitaljournal.com

Cały film jest z resztą jakąś spaczoną hiperbolą myśli freudowskiej — każdy gest Abby jest posuniętą daleko poza granice sensowności seksualną prowokacją. Z resztą i cała sceneria, szpital, pielęgniarki na dosyć niepraktycznych szpilkach i głębokich, choć wcale niepociągających dekoltach. W końcu nasza bohaterka jest spaczonym żeńskim odpowiednikiem Bałwana z kryminału Jo Nesbø: wykorzystując swój wulgarny seksapil wabi w swe sidła wszelkiej maści cudzołożników by ich jak najbrutalniej ukatrupić. I podobnie jak u Nesbø, źródłem traumy jest zobaczenie na własne oczy, co to znaczy zdrada w wykonaniu jednego z rodziców.

[Jakby się ktoś pytał: długo nic nie pisałem właśnie przez Nesbø, kto nie czytał, nich żałuje. Ma ktoś pożyczyć „Karaluchy”?]

ZŁO „Pielęgniarki” ma dwa dna, co konfunduje i odrzuca nas jeszcze bardziej. Jest złym nawiązaniem do — z zasady — złego, amatorskiego kina exploitation, z przedrostkiem sex-, eksploatującego za niskie pieniądze te tematy, które tygryski lubią najbardziej: seks, zbrodnię, okrucieństwo. Nie ma tu miejsca na subtelności, ma być szybko, wulgarnie i tak amatorsko, jak tylko się da. Choć film kosztował 10 mln dolarów, a w obsadzie znajdziemy naprawdę dobrego, choć grającego zawsze tak samo Martina Donovana („The Reluctant Fundamentalist”, seriale „Boss” czy „Homeland”), to niestety nie ma nadziei. Choć maruderzy wskazywali, że jak na próbę uchwycenia klimatu kina expliotation brakuje w „Pielęgniarce” trochę fantazji i ognia, to jednak, dla niewtajemniczonych i żądajmących ZŁEJ rozrywki, będzie to odświeżające przeżycie kinowe. Poczekajcie na scenę z nożyczkami w gardle.

Źródło: cdn-bloody-disgusting-com

Źródło: cdn-bloody-disgusting-com

Radosna muzyka, żonglowanie gatunkami, efekty specjalne z Painta, pełne szaleństwo jeśli chodzi o montaż, krwawa i niestrawnie długa jatka na końcu przypominająca ZŁE i bezsensowne horrory, intryga wokół młodej pielęgniarki Dannie (Katrina Bowden), o której względy chorobliwie zabiega Abby — wszystko to czyni „Pielęgniarkę” doskonałym filmem na jakikolwiek wieczorek filmowy. Aczkolwiek przed seansem kupcie w sklepie dwa razy więcej piwa i pół kilo dystansu. Zabawa gwarantowana.

Słoń

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s