DOBRY film: Frances Ha

Na ten film chciałam już iść od dawna. Nie posłuchałam ostrzeżenia koleżanki, która wczoraj na facebooku napisała, że po wyjściu z  „Frances Ha” chciała iść do najbliższego  supermarketu po flaszkę wina by ją wypić w samotności i pogrążyć się w rozpaczy. Choć rozumiem, dlaczego (spora) część filmu mogła wprowadzić w taki nastrój, według mnie przesłanie tego filmu (i zakończenie) nastraja bardziej pozytywnie, nawet jeśli jest to pozytywniejszy-realizm niż wybuchany optymizm*.

Frances Ha

USA 2012

reż. Noah Baumbach, scen. Greta Gerwig

wyk. Greta Gerwig, Mickey Sumner

Nie dajcie się jedak zwieść wyświetlanym w polskich kinach uróżowionymi zwiastunami, z których możnaby uznać, że to wesoła i pogodna komedia romantyczna**. TO NIE JEST WESOŁA I POGODNA KOMEDIA ROMANTYCZNA. To nie jest komedia romantyczna. Jeśli już usiłować na siłę sklasyfikować „Frances Ha”, to bardziej pasuje( jak w przypadku innego filmu Baumbacha, „The Squid and the Whale”) określenie „często śmieszny i często smutny film obyczajowy”, ewentualnie „komediodramat”.

Przede wszystkim jednak jest to film o przyjaźni między kobietami. Wreszcie mamy film, w którym najlepsza przyjaciółka bohaterki nie jest ani wrogiem w przebraniu, ani neurotycznym zajmowaczem czasu do czasu, gdy na horyzoncie pojawi się książę z bajki. Frances i Sophie nie gadają tylko o ciuchach i facetach, nie malują sobie nawzajem paznokci u stóp w wielkim, designersko umeblowanym mieszkaniu (bo na takie ich nie stać***), z nienagannym makijażem i w ciuchach prosto od projektanta. Mimo wszystkich zawirowań, ich przyjaźń to tak naprawdę jedyna trwała rzecz w ich życiu, choć relacja ta nie jest cukierkowo idealna — a przez to bardzo prawdziwa. Chociaż moje życie pod kilkoma względami różni się od życia bohaterek (choć jeszcze nie mam 27 lat, licho wie, jak będzie ono wyglądaćza 5 lat!), to mam to szczęście, że mam grupę dziewczyn****, na które zawsze mogę liczyć, z którymi tak jak Sophie i Frances dostajemy głupawki (tyle że nie w Central Parku, tylko na Plantach, ew. w Parku Jordana), z którymi się rozumiemy bez słów i przy których można się i śmiać, i popłakać.

Oczywiście, że zdaje test Bechdel! Przeczytałam gdzieś, że film ten podobał się zarówno dwudziestoparolatkom, jak i ludziom po sześćdziesiątce, z tym, że ci ostatni wychodzili z niego mniej przygnębieni, bo ten okres życia mają już za sobą. Coś w tym jest. „Frances Ha” jest czasem do bólu szczera i nie owija w bawełnę różnych rozterek dwudziestoparolatków. Jednak ukazuje je jako nieuodłączne elementy życia, która przechodzą (czy raczej zmieniają się w inne), a to, co ważne — pozostaje.

Dodatkowo można tu usłyszeć i Bacha, i Davida Bowie (Bowie’ego?). DOBRY to film.

Rybka

*Weźcie pod uwagę, że jestem osobą, która uważa, że „Tess z Urberville’ów” to wesoła książka…

** Idiotyzmem jest też nazywanie scenarzystki i odtwórczyni głównej roli  „odkryciem Woodiego Allena”. Greta Gerwig była już znana i ceniona w środowiskach związanych z kinem niezależnym zanim zagrała w „Zakochanych w Rzymie”.

***Wreszcie jakiś film o dwudziestoparolatkach porusza problem tego, że w tym wieku na wiele rzeczy po prostu nie stać, zwłaszcza jak nie ma się bogatych rodziców, a pracuje się w mało rentownym zawodzie. I żadna w wieku 27 lat nie jest szefem korporacji ani światowej sławy projektantką mody! I, o dziwo, żadna bohaterka nie pracuje w galerii sztuki!

**** Stefa, Gwendolina, „Kaśka”, Dżullietta, Hermenegilda — wiecie, że Was mam na myśli?

One thought on “DOBRY film: Frances Ha

  1. Pingback: DOBRY film: Ida | Dobry Film, Zły Film

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s